To jest Polonia Bytom, na litość boską!

- Marzę, że za jakiś czas, kiedy piłkarz odbierze telefon z Polonii Bytom, będzie stawał na baczność. To przecież nie jest byle jaki klub - mówi Jacek Trzeciak. Były piłkarz i trener Polonii wraca na Olimpijską, żeby przywrócić należne jej miejsce.
Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Na razie Trzeciak nie podpisał jeszcze umowy, ale już rozpisuje zajęcia i prowadzi treningi. - Dogadałem się z działaczami, podpis na umowie to kwestia najbliższych dni. Dla mnie słowo jest ważniejsze niż pieniądze - mówi 43-letni szkoleniowiec.

Paweł Czado: Wasza sytuacja jest po spadku do III ligi bardzo trudna.

Jacek Trzeciak: Rzeczywiście. Niektórym trudno będzie uwierzyć, ale na pierwszych treningach ta drużyna była wręcz klecona. Byli: Lachowski, Walesa, Radkiewicz, Banaś i Krzemień, którzy mają ważne kontrakty, paru graczy z drużyny juniorów. Był Jacek Broniewicz, który nie miał już ważnej umowy, ale poprosił, że chce u nas trenować. Z tego co wiem, finalizuje rozmowy z działaczami i jest szansa, że zostanie z nami. Teraz wygląda to trochę lepiej: do rozmów wrócili Trznadel, choć wydawało się, że znalazł nowy klub, wrócił Wojtek Mróz, Dawid Cempa. Trenuje z nami Łukasz Grube, który opuścił Zagłębie Sosnowiec. Marcin Radzewicz? Nie, z tego co wiem, dogadał się z GKS-em Tychy.

A bramkarze?

- Dotychczasowy pierwszy, czyli Mateusz Mika, odchodzi. Dogadał się wprawdzie z działaczami w sprawie nowego kontraktu, ale nie dogadał się w sprawie zaległości. Szukamy więc młodzieżowca na tę pozycję, a dotychczasowy drugi bramkarz [Mirosław Kuczera - przyp. red.] zostanie pierwszym.

Jest pan w stanie ściągnąć kogoś, z kim grał pan wcześniej w Polonii?

- Rozmowa z Miro Barczikiem była dla mnie przyjemnością. Ucieszył się, że wróciłem do Polonii, nie wyklucza, że nadal będzie u nas grał [w rundzie wiosennej ten 36-latek rozegrał w Polonii 12 meczów i strzelił jednego gola - przyp. red.]. Na razie czeka jednak na inne oferty, ma ambicje grać wyżej, tym bardziej że powoli kończy karierę. Ale kto wie - może jesienią będzie u nas grać?

W każdym razie rozmowa z Miro dla mnie jako trenera jest przyjemnością. Za to proszenie się 17-latków, żeby u nas zagrali, jest trochę poniżające. Ta sytuacja nie jest komfortowa. Robimy castingi, wybieramy zawodników, którzy nam się podobają, a wtedy nagle okazuje się, że oni u nas jednak nie zagrają. Wyłączają telefony, nie można się z nimi skontaktować... Jeśli chodzi o to, że wyrabiają sobie w ten sposób markę tym, że Polonia ich chce, żeby gdzie indziej się załapać - byłoby to chamstwo. Traktujmy się poważnie. To jest Polonia Bytom, na litość boską! Marzę, że za jakiś czas, kiedy taki piłkarz odbierze telefon z Polonii, będzie stawał na baczność. To przecież nie jest byle jaki klub...Chcę dla Polonii jak najlepiej, właściwie myślę o tym, jak poskładać tę drużynę bez przerwy od rana do wieczora.

Klub jest biedny. Jak wygląda pomoc miasta?

- Bez pomocy miasta moglibyśmy sobie w łeb strzelić. Możemy zagwarantować naszym piłkarzom stypendia, a to już coś. Nacisku na awans i jak najszybszy powrót do drugiej ligi nie ma, ludzie widzą, jak to u nas wygląda.

Jaki więc stawiacie sobie cel?

- Na początek chcemy rozegrać mecze do grudnia. Liga jest duża [dwadzieścia zespołów - przyp. red.], będzie z kim grać. A co potem - zobaczymy.

ŚLĄSK.SPORT.PL ćwierka na Twitterze. Obserwujesz? >>

W sobotę Polonia Bytom gra sparing z Odrą Opole na boisku Rozbarku Bytom. Początek o godz. 11.

Więcej o: