Kazimierz Trampisz i jego legenda z opuszczeniem spodenek na meczu

Kazimierz Trampisz jako reprezentant Polski

Kazimierz Trampisz jako reprezentant Polski (Archiwum Kazimierza Trampisza)

Kazimierz Trampisz, zmarły 12 sierpnia świetny napastnik bytomskiej Polonii, wielu kibicom, szczególnie tym starszym, kojarzył się nie tyle ze wspaniałymi akcjami i efektownymi golami, a z opuszczeniem spodenek i wypięciem się w stronę widowni
Kazimierz Trampisz, ikona Polonii Bytom, zmarł 12 sierpnia.

W opracowaniach dotyczących historii polskiego futbolu można znaleźć informację o tym, jak Trampisz, podczas meczu z Wisłą w Krakowie w 1957 roku, niezadowolony z docinków kibiców, opuścił spodenki i wypiął się w stronę publiczności.

Kazimierz Trampisz o burzliwym meczu w Łodzi

Kazimierz Trampisz mówił o tym w 2003 roku Piotrowi Zawadzkiemu w "Wyborczej":

- Ja ciągle słyszę, że podczas ligowego meczu zdjąłem spodenki i wypiąłem goły tyłek w stronę kibiców. Powiem krótko: to nieprawda. Mam prawie 75 lat i dziś już tak bardzo mi nie zależy na prostowaniu tej sprawy. Skąd ludzie to wszystko wiedzą? Przecież telewizja meczów wtedy nie pokazywała... Ale niech będzie, opowiem jak to było.

- W 1955 roku Polonia grała w Łodzi. Na trybunach było chyba ze 30 tys. widzów. Przy stanie 1:1 sędzia Grzegorz Aleksandrowicz podyktował dla nas rzut wolny pośredni. Zawołałem Cichonia, który miał bardzo silny strzał, żeby z nim rozegrać ten wolny. Piłkarze z Łodzi za każdym razem za wcześnie wybiegali w kierunki piłki, a ja wtedy wołałem do sędziego, że oni źle robią. Kiedy sytuacja powtórzyła się chyba czwarty raz, sędzia mówi mi: "Kaziu, strzelaj ty wreszcie". Ja na to: "dbam o przepisy". Wreszcie podałem do Cichonia i ten strzelił do bramki. Przyznaję, że rozgrzałem publiczność, bo co podnosiłem nogę, to oni wybiegali z muru, a ja to zaraz reklamowałem u sędziego.

Biegniemy po golu na środek boiska, cieszymy się, a tu widzę, że z trybun biegnie ku nam tłum kilkuset kibiców. Jakby mnie złapali, to by mnie chyba rozerwali. Zaczęliśmy uciekać w stronę tunelu, który prowadził do szatni. Zagrodzili mi drogę milicjanci, którzy też wykrzykiwali pogróżki pod moim adresem. Wyrwałem im się, ale na bieżnię pod trybuną też leciały na nas kamienie. Skuliłem się wtedy, przykucnąłem, a ludzie widocznie uznali, że się na nich wypiąłem. W końcu udało się dotrzeć do szatni. Najbardziej ucierpieli trener Koncewicz, Ciupa, który był nieprzytomny, oraz sędzia. Przyszli do nas działacze ŁKS i chcieli, żebyśmy dokończyli mecz, ale to było niemożliwe. Koncewicz wołał tylko, że jest nam potrzebny lekarz. Milicja na koniach odganiała tymczasem ludzi, którzy zebrali się wokół naszej szatni. Przyjechało też wojsko, a nas wpakowali do samochodów - więźniarek i zawieźli do Komendy Wojewódzkiej MO. Kibice z Łodzi czekali na nas na dworcu kolejowym, więc milicja zawiozła nas do Koluszek, gdzie zdążyliśmy na pociąg z Warszawy do Katowic. Ludzie nas w tych Koluszkach częstowali papierosami, bo myśleli, że przyjechał transport więźniów. Prezesem ŁKS był Zadke, jednocześnie wiceprezes PZPN. Pojechał do Warszawy i powiedział, że te awantury to była reakcja na prowokacje Trampisza. Że to wszystko moja wina, że niby zdjąłem spodenki, wypiąłem się na kibiców. My wtedy mieliśmy spodenki na sznurki, bez gumki, jak ja bym w tym całym zamieszaniu zdążył ściągnąć gacie? Polonia nie miała wpływowych działaczy i PZPN nawet nie dał mi szansy obrony, tylko zdyskwalifikował na sześć miesięcy.

A co zdarzyło się na meczu z Wisłą Kraków?

Kolejny incydent z udziałem Trampisza zdarzył się podczas meczu Wisły Kraków z Polonią 14 września 1957 roku. Kilka minut przed zakończeniem gry (przy stanie 1:0 dla Wisły) sędzia Janusz Marcinkowski z Łodzi "nakazał kapitanowi Polonii Trampiszowi opuścić boisko za krytykę jego orzeczeń w formie gestykulacji".

Trampisz tłumaczył się na łamach "Sportu": "Mecz łódzki (...) zrobił mi fatalną opinię i teraz przy byle okazji ponoszę tego konsekwencje. Interweniowałem u pana Marcinkowskiego, że obrońcy Wisły stoją na piłce i przetrzymują ją bez gry. Ponieważ sędzia nie reagował, usiadłem ostentacyjnie na ziemi. Powiedziałem przy tym dwa zdania: Jeśli tamci mogą stać, to my możemy spokojnie siedzieć. Mecz na tym nie ucierpi".

Marcinkowski o Trampiszu: "Jest to par excellence kulturalny człowiek, ale także trochę postrzelony. Miałem głębokie przekonanie, że Trampisz zachowuje się po prostu jak żak, jak student szukający okazji do figlów. Nie można jednak pozwolić, aby wystawiał on na próbę poczucie humoru całej widowni".

Wydział Gier i Dyscypliny nałożył na Trampisza karę trzyletniej dyskwalifikacji za niesportowe zachowanie. "Sport" w liście otwartym do prezesa PZPN Stefana Glinki nazwał tę karę "tragicznym nieporozumieniem". Przeciwko karze dla Trampisza protestowali kibice ze Śląska, a także m.in. kierownicy bytomskich szkół oraz Centralny Zarząd Przemysłu Wyrobów Metalowych w Bytomiu. Na znak protestu z funkcji prezesa Polonii zrezygnował Stanisław Belikanowicz.

W lutym 1958 roku Walne Zgromadzenie PZPN darowało Trampiszowi resztę kary "biorąc pod uwagę jego skruchę i wyraźną chęć przeproszenia publiczności krakowskiej".

ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 18 38 30-17 11 5 2
2 Legia Warszawa 18 33 29-18 9 6 3
3 Jagiellonia Białystok 18 32 33-24 9 5 4
4 Piast Gliwice 18 30 26-20 8 6 4
5 Korona Kielce 18 29 24-22 8 5 5
6 Pogoń Szczecin 18 28 25-21 8 4 6
7 Lech Poznań 18 27 25-23 8 3 7
8 Wisła Kraków 18 26 31-27 7 5 6
9 Arka Gdynia 17 23 26-21 6 5 6
10 Zagłębie Lubin 18 21 26-30 6 3 9
11 Wisła Płock 18 19 26-32 4 7 7
12 Miedź Legnica 18 19 21-35 5 4 9
13 Cracovia Kraków 17 18 13-19 4 6 7
14 Śląsk Wrocław 18 17 25-27 4 5 9
15 Górnik Zabrze 18 16 22-32 3 7 8
16 Zagłębie Sosnowiec 18 12 22-36 2 6 10

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa