Damian Bartyla: Stadion tak ważny jak opera [OBSZERNA ROZMOWA]

Damian Bartyla, prezydent Bytomia

Damian Bartyla, prezydent Bytomia (GRZEGORZ CELEJEWSKI)

Bytom musi mieć nowy kompleks sportowy. I będzie taki miał. Marzę, że na początku przyszłego roku zostanie wbita łopata - podkreśla Damian Bartyla.


- To jedno z najważniejszych zadań do przeprowadzenia w mieście w najbliższych latach - uważa prezydent Bytomia.



Paweł Czado: W kwietniu radni Bytomia podjęli uchwałę w sprawie zaciągnięcia z Europejskiego Banku Inwestycyjnego kredytu na 225 mln zł. Około 115 mln z tej kwoty ma pójść na budowę stadionu dla Polonii Bytom. Miasto chce postawić klubowi obiekt na dziesięć tysięcy widzów, który spełniłby wszystkie wymogi licencyjne gdyby Polonia dostała się do ekstraklasy. W kompleksie nie zabraknie basenu i dwóch lodowisk: jednego profesjonalnego, na którym będą rozgrywane mecze hokejowe oraz drugiego, dla rekreacji.

Damian Bartyla, prezydent Bytomia: - Już od dłuższego czasu przygotowujemy się do tej bardzo ważnej w naszym mieście inwestycji. Ta budowa jest niezbędna dla dalszego rozwoju sportu w Bytomiu. Stan infrastruktury w naszym mieście jest wręcz katastrofalny i nie przystający do obecnych realiów. Od samego początku wiedzieliśmy, że to ma być kompleks obiektów, wiąże się z możliwością dofinansowania przez ministerstwo sportu. Gdybyśmy realizowali inwestycję tylko pod hasłem "nowy stadion" nie mielibyśmy szans na dofinansowanie. Z uwagi na to, że ma to być obiekt wielofunkcyjny jest duża szansa, że ministerstwo sportu nas wesprze.

Kiedy kwestia wsparcia ministerstwa mogłaby się rozstrzygnąć?

- Po zdobyciu pozwolenia na budowę będziemy o nie aplikowali. W tym roku już na pewno nie, bo pieniądze z tej puli są rozdysponowane, ale do marca przyszłego roku powinniśmy złożyć kompletny wniosek. Warto się starać: maksymalnie możemy pozyskać 50 procent pokrycia kosztów inwestycji. Jest więc o co walczyć. Jesteśmy w stałym kontakcie z ministerstwem, które wie o naszych planach. Poprzeć nas mają Polski Związek Hokeja na Lodzie i Polski Związek Pływacki. Jest realna szansa, że ministerstwo dofinansuje ten projekt.

Fakt, że obecnie stadion Polonii jest w znacznie gorszym stanie niż przed wojną [otwarto go w 1929 roku, przyp.pacz.] jest przygnębiający.

- Gdyby nie dawne sukcesy Polonii i na siłę wymuszone przez to działania, nasz stadion już dawno by się rozsypał...

Ale powtarzam: ten projekt jest ważny dla mnie jako całość. Nie chodzi tylko o piłkarską Polonię.

Przecież Bytom to również hokej! Żywot "Stodoły" [popularne miano lodowiska przy ul. Pułaskiego gdzie grają hokeiści, przyp.aut.] jest z roku na rok sztucznie przedłużany. Dziś "Stodoła" ledwo dyszy dlatego hokeiści w ciągu dwóch-trzech lat muszą przenieść się na nowy obiekt. Hokej to też przecież wielkie tradycje, dokonania i oczywiście dużo młodzieży, która uprawia ten sport.

Bytom to również piłka wodna, która ma u nas piękne tradycje [mistrzostwo Polski w 1947, 59 i 63 roku, przyp.aut.]. Nasi piłkarze wodni nie mogą rozgrywać meczów na naszym basenie, korzystamy z obiektów w sąsiednich miastach, to wreszcie trzeba zmienić. Mają swoje ambicje, chcemy, żeby ta sekcja mogła się rozwijać. Tej bazy zwyczajnie brakuje. Pingpongiści też grają w najwyższej klasie rozgrywkowej, po latach reaktywowaliśmy sekcję koszykówki.

Komu jeszcze ma służyć ten kompleks?

- Wszystkim mieszkańcom. Doskonale wiem, że na to czekają. Oczywiście będą mogli korzystać z kompleksu, bo będzie udostępniony nie tylko na potrzeby sportu zawodowego, ale i rekreacji. Ślizgawki czy baseny będą dla wszystkich chętnych. Zawsze powtarzam, że ta inwestycja jest ważna nie dla profesjonalistów, ale przede wszystkim dla amatorów. To jedno z najważniejszych zadań do przeprowadzenia w mieście w najbliższych latach.

Wszystko się ostatnio tak przedłużało z uwagi na to, że Bytom jest miastem o bardzo ograniczonych możliwościach finansowych. Dopiero podpisanie umowy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym otworzyło nam ścieżkę; zagwarantowało możliwość ogłoszenia przetargów.

Chcemy je rozpisać w dwóch etapach - w pierwszym pójdzie część stadionowa do którego jesteśmy przygotowani. W tej chwili zapadają ostatnie decyzje, choćby dotyczące oświetlenia. Zastanawialiśmy się czy zostawić słupy czy raczej światła rozłożyć na dachu. Biorąc pod uwagę poniesione koszty na gotowe maszty oświetleniowe [ponad 10 mln zł, przyp.aut.] a także względy ekonomiczne zdecydujemy chyba, że te słupy zostaną. Trzeba będzie doświetlić tylko część trybun. To będzie dużo tańsze i pozwoli skierować część pieniędzy na budowę bazy treningowej. Na razie jest bardzo mizerna, klub dysponuje właściwie tylko jednym boiskiem treningowym, co przy planach rozwoju sportu młodzieżowego, przy powołaniu szkoły mistrzostwa sportowego musi się zmienić. Planujemy minimum sześć trawiastych boisk treningowych.

W jakim czasie widziałby Pan gotowy stadion?

- Trudno przewidzieć jak będzie przebiegał proces przetargowy, ile zgłosi się firm, czy będą odwołania itd. Przetarg może trwać miesiąc, ale i może trwać pół roku. Marzyłbym żeby na początku przyszłego roku została wbita łopata. Dzisiejsze możliwości wielkich firm zajmujących się takimi budowami oznaczają perspektywę półtorej roku do dwóch od momentu wbicia łopaty do zakończenia inwestycji. Czyli koniec 2018 roku to dobry termin.

Oprócz zwolenników tego projektu są także jego przeciwnicy. Uważają, że w takim mieście jak Bytom są ważniejsze sprawy. Co by im Pan powiedział?

- Zawsze znajdą się zwolennicy i przeciwnicy każdego projektu. Czy to będzie inwestycja drogowa, mieszkaniowa czy jakakolwiek inna. Wiadomo, że skala potrzeb Bytomia jest ogromna. Zdaję sobie sprawę, że nawet te półtora miliardazł w najbliższych sześciu latach, także z dotacji unijnych, które będziemy mieli do dyspozycji nie załatwi wszystkich potrzeb tego miasta. Wierzę oczywiście, że Bytom pozytywnie odczuje ten zastrzyk. Infrastruktura się znacząco zmieni, a to wpłynie na ożywienie życia gospodarczego miasta. Pragniemy przyciągnąć inwestorów i ludzi, którzy chcieliby u nas zamieszkać. Wiadomo, że Bytom przez ostatnie lata był miastem kurczącym się, zaniedbanym. Likwidowano zakłady pracy więc wielu mieszkańców znalazło sobie nowe miejsce do życia. Bardzo chcemy te tendencje zmienić. Chcemy, żeby Bytom znowu był atrakcyjny. To może stać się także poprzez udostępnienie nowoczesnej infrastruktury, również sportowej. Chodzi o to żeby mieszkańcy realizowali pasje, marzenia w mieście, w którym mieszkają.

Proszę pamiętać, że sposób spędzania wolnego czasu jest bardzo ważny. Sport jest dziedziną życia ważną także ze względów społecznych. Nie ma innego, bardziej masowego a jednocześnie tańszego sposobu pozwalającego na odciągnięcie naszych dzieci od zjawisk patologicznych, które dotykają Śląsk i Bytom oczywiście też. Myślę choćby o naszych biednych dzielnicach - takich jak Bobrek albo Rozbark.

To nie może odbywać się w oderwaniu od sportu zawodowego, bo każdy sukces powoduje,że ta młodzież ma swoich liderów, bohaterów na których się wzorują. Kiedy byłem prezesem Polonii, każdy awans do wyższej klasy rozgrywkowej, z trzeciej do drugiej, z drugiej do pierwszej ligi przekładał się na nabór, więcej dzieci chciało grać w piłkę. Czyż nie o to właśnie chodzi?

To nie za dużo kosztuje?

- Ale przecież wszystko kosztuje! Edukacja kosztuje, kultura kosztuje... Dokładamy przecież do instytucji kulturalnych i nikt się o to nie awanturuje. Bardzo cieszę się, że jest wspaniała opera w Bytomiu, to przecież jedna z wizytówek naszego miasta. Wiadomo jednak, że bardzo wiele bytomskich dzieci z tych biednych środowisk, które aktywizujemy poprzez sport nigdy do opery nie pójdzie

Ale nie jest to powód, żeby operze nie pomagać.

- Oczywiście, że nie. Nikt nie kwestionuje wsparcia instytucji kulturalnych. I dobrze! Ale nikt nie powinien też kwestionować wsparcia sportu. Wręcz przeciwnie! Będąc prezesem Polonii zawsze zazdrościłem moim kolegom z klubów z sąsiednich miast wsparcia ich prezydentów.

Dziś gdyby nie wsparcie miast nie byłoby Ruchu, Górnika, GKS-ów, Polonii. Nic by nie było. Zgadza się pan z tym stwierdzeniem?

- Dokładnie tak jest. Te kluby to przecież wielka wartość społeczna, symbol tych miast, kawał historii i choćby z tego względu nie wolno ich zostawić samym sobie. Kiedyś gdy było realne zagrożenie, że Polonia zniknie ze sportowej mapy, nikt się tym za bardzo nie interesował. uważam, że władze miast powinny dbać o ikony.

Oczywiście pamiętam, że taką ikoną naszego miasta są również Szombierki. To klub z pięknymi tradycjami. Od kiedy zostałem prezydentem nigdy wcześniej nie miały ze strony miasta takiej pomocy. Można to wykazać liczbami. Angażujemy pieniądze w infrastrukturę, powstało piękne nowe boisko treningowe, takiego Polonia nie ma. Baza jest tam bardzo zła, a jest przecież tam młodzież, która chce grać.

Nie wyobrażam sobie żeby Szombierki zniknęły, ale wiadomo, że miasta nie stać na dwa kluby w ekstraklasie. Uważam, że powinien być klub wiodący i inne kluby dostarczające najbardziej utalentowanych piłkarzy. Szombierki w moim rozumieniu byłyby zapleczem dla Polonii.

Polonia ma być klubem wiodącym, ale decyduje o tym przede wszystkim sukces. To zwycięstwa budują zainteresowanie.

- Doskonale widać to na przykładzie Polonii. Doskonale pamiętam długoletnią nieobecność Polonii na szczeblu centralnym co spowodowało, że zainteresowanie nią malało, była garstka ludzi na meczach. Myślę, że część kibiców jeździła na Górnik, część jeździła na Ruch, ale kiedy wróciliśmy do grona najlepszych najmłodsze pokolenie przypomniało sobie o Polonii o jej tradycjach i sukcesach. Miało własnych bohaterów jak choćby Jacka Trzeciaka.

Jak Pan widzi piłkarską Polonię obecnie?

- Na pewno ostatnie parę sezonów było bardzo trudnych. Wiązało się to z decyzjami, które należało podjąć: czy na siłę idziemy w kierunku wyniku sportowego czy raczej staramy się oddłużyć klub i znormalizować jego finanse oraz przygotować się do budowy bazy sportowej, która jest, uważam, niezbędna. Jeżeli mówimy o profesjonalnym klubie, który w przyszłości ma grać w ekstraklasie - a innej drogi sobie nie wyobrażam - klub musi mieć odpowiednie zaplecze, a nie może mieć długów.

Postanowiłem więc, że w pierwszej kolejności powinniśmy spłacić zadłużenie. To w dużej części udało się zrealizować, dziś klub w dużej mierze jest już w nienajgorszej sytuacji finansowej. Chcielibyśmy, że by do czerwca przyszłego roku było już całkowicie na czysto, żeby do tego czasu udało się wszystko spłacić. Oczywiście marzy mi się awans do ekstraklasy kiedy będziemy oddawać nowy obiekt, ale nic na siłę. Najważniejsze to spłacenie zobowiązań do końca.

A co z zobowiązaniami wobec napastników Bośniaka Vladimira Karalicia i Serba Vladimira Milenkovicia?

- W ich przypadku rzeczywiście chodzi o bardzo duże pieniądze. Zaskoczyło nas totalnie, że UEFA zasądziła pieniądze za czas gry kiedy tych zawodników nie było w klubie. Obaj piłkarze samowolnie opuścili Polonię, porzucili swoje miejsce pracy, w jednym z tych przypadków PZPN rozwiązał kontrakt z winy piłkarza. Rozumiem, że ci zawodnicy powinni dostać pieniądze za okres kiedy reprezentowali Polonię, odsetki za zwłokę, koszty na przykład adwokackie, ale już za okres kiedy ci piłkarze zarobkowali w innych klubach? Ten wyrok jest moim zdaniem rażąco niesprawiedliwy.

Karalić [był w kadrze wiosną 2010 roku, nie rozegrał meczu ligowego, grał tylko w Młodej ekstraklasie, przyp.aut.] uznał nasze argumenty i podpisał ugodę. Jest jeszcze temat Vladimira Milenkovicia [8 meczów bez gola w 2010 roku, przyp.aut.]. złożyliśmy w jego sprawie odwołanie, wpłaciliśmy kaucję. Liczymy, że Milenković pójdzie w ślady Karalicia i dojdziemy do porozumienia albo nasze odwołanie przyniesie skutek.

Jakub Snochowski, który rządzi Polonią od dwóch miesięcy ma zaledwie 27 lat! Wierzy pan w nowego prezesa?

- Bardzo! Do niedawna był radnym. Mimo, że najmłodszy był szefem klubu. Jego atutem jest wielka energia i przebojowość. Doskonale sprawdził się w hokejowej Polonii, uporządkował tam wiele spraw. Wierzę, że piłkarskiej Polonii będzie mu wychodziło podobnie. Kiedy za coś się bierze, osiąga sukcesy. Sprawdzał się wielokrotnie. Poza tym ma coś co w sporcie jest niezbędne - szczęście.

W tym sezonie start piłkarzy w II lidze jest bardzo dobry.

- Rzeczywiście. W tym roku powinien zacząć krystalizować się zespół, który w przyszłym sezonie zdecydowanie powalczy o awans. Ale jeśli w tym sezonie wytworzy się szansa to dlaczego z niej nie skorzystać? Naszą najsłabszą stroną jest ofensywa, Polonia musi pozyskać dobrego napastnika. Obojętnie czy polskiego czy zagranicznego. Takiego, który zagwarantowałby minimum 10 goli w sezonie.

Żeby klub był silny powinien mieć mocnego prywatnego inwestora. Czy Polonia ma na to szanse?

- To trudny temat. Widać to po Gliwicach, tam jest silna strefa ekonomiczna, a jednak tamtejsi inwestorzy nie kwapią się do mocnego wspierania Piasta. Są zainteresowani przede wszystkim wygenerowaniem maksymalnego zysku, a nie wejściem w Piasta.

W przypadku Polonii żeby myśleć o pozyskaniu sponsora musimy najpierw zbudować kompleks sportowy. Inaczej nikt nie przyjdzie. Kiedy byłem prezesem Polonii gdy ta zdobywała dwa razy siódme miejsce w ekstraklasie rozmawiałem z wieloma inwestorami. Ale słyszałem, że wejście w klub nie ma sensu, bo PZPN i tak nie da licencji na ten stary, rozwalający się stadion. A ze strony miasta nie było nawet deklaracji budowy tego obiektu. Bez tego nie było mowy o prywatnym inwestorze. Podejrzewam, że kiedy nasz kompleks powstanie będzie o to zdecydowanie łatwiej. Pozyskanie takiego inwestora byłoby dla miasta dużym odciążeniem, życzyłbym sobie żeby to tego doszło. Ba, jestem przekonany, że taki się znajdzie!

W perspektywie kilku lat chciałbym, żeby wielosekcyjna Polonia była jednym organizmem i stuprocentową własnością miasta. Mniej więcej tak jak to wygląda obecnie w Tychach. A jeśli znajdzie się inwestor, który zainwestuje w piłkę nożną, zawsze będzie można tę sekcję wydzielić.

Zobacz także
  • Marcis Oss podczas prezentacji drużyny Górnika Zabrze w Domu Muzyki i Tańca Marcis Oss wciąż jest piłkarzem Górnika Zabrze, ale klub stara się udowodnić jego winę
  • Bartosz Iwan Po zakończeniu sezonu rozstali się ze śląskimi klubami i wciąż nie znaleźli nowych pracodawców
  • Górnik - Siedlce 2:0 Trener Górnika Zabrze chwali 18-latka. "Przypomina mi Tomka Prasnala"

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Piast Gliwice 37 72 57-33 21 9 7
2 Legia Warszawa 37 68 55-38 20 8 9
3 Lechia Gdańsk 37 67 54-38 19 10 8
4 Cracovia 37 57 45-43 17 6 14
5 Jagiellonia Białystok 37 57 55-52 16 9 12
6 Zagłębie Lubin 37 53 57-48 15 8 14
7 Pogoń Szczecin 37 52 57-54 14 10 13
8 Lech Poznań 37 52 49-48 15 7 15
9 Wisła Kraków 37 49 67-63 14 7 16
10 Korona Kielce 37 47 42-54 12 11 14
11 Górnik Zabrze 37 46 48-53 12 10 15
12 Śląsk Wrocław 37 44 49-45 12 8 17
13 Arka Gdynia 37 42 49-51 10 12 15
14 Wisła Płock 37 41 50-58 10 11 16
15 Miedź Legnica 37 40 40-65 10 10 17
16 Zagłębie Sosnowiec 37 29 49-80 7 8 22

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa