Ekstraklasa po śląsku: nowy sezon, nowe nadzieje

Jaki będzie najbliższy sezon w ekstraklasie? Zastanawiają się nad tym piłkarze czterech śląskich klubów występujących w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Mówią zawodnicy Polonii Bytom, Ruchu Chorzów, Odry Wodzisław i Piasta Gliwice.

Rafał Grzyb (pomocnik Polonii Bytom)

To był nasz pierwszy okres przygotowawczy, który przepracowaliśmy pod okiem trenera Jurija Szatałowa. Wiadomo, że każdy szkoleniowiec ma swoje pomysły, więc pracowaliśmy trochę inaczej niż do tej pory. Sezon zweryfikuje czy lepiej. Przede wszystkim inne ćwiczenia wykonywaliśmy na siłowni. Były one bardziej urozmaicone i dobrane pod kątem potrzeb piłkarzy. Generalnie w okresie przygotowawczym trenowaliśmy bardzo intensywnie, często po dwa razy dziennie. Mam nadzieję, że zaprocentuje to podczas meczów ligowych. Dodam, że na zgrupowaniu w Niemczech mieliśmy niezłe warunki - boisko i hotel były wysokiej klasy. Zarówno ja jak i cała drużyna jesteśmy zadowoleni z letnich przygotowań.

W nowym sezonie nasi kibice na pewno zobaczą inną Polonię niż ostatnio. W zespole zaszło przecież sporo zmian. Nie ma już w Bytomiu Michala Peskovicia, który był naszym pewnym punktem w bramce i Walerija Sokolenki na lewej obronie, który dobrze sobie radził w ofensywie i defensywie. Jest sporo nowych kolegów, ale nie chcę ich jeszcze oceniać. Prawdziwym testem ich umiejętności będzie przecież liga, a nie treningi czy sparingi. Uważam jednak, że jeśli się dobrze zgramy, to mamy szansę być mocniejsi niż w poprzednim sezonie.

W nowych rozgrywkach chciałbym, żeby Polonia spokojnie sobie grała powyżej środka tabeli. Uważam, że każde miejsce powyżej siódmego będzie dla nas sporym sukcesem. Wiadomo jednak, że priorytetem jest po prostu spokojne utrzymanie się w lidze.

Jeśli chodzi o mnie, to moje miejsce na boisku w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami się nie zmieni. Będę jednym z dwóch defensywnych pomocników. Obok mnie najczęściej próbowany jest teraz Szymon Sawala. Przyznam, że jeszcze nie zagraliśmy się na sto procent. Z każdym treningiem rozumiemy się jednak coraz lepiej. A może trener w trakcie sezonu będzie zmieniał nasze ustawienie i wówczas zmianie ulegnie też moja rola?

Za rok kończy się mój kontrakt z Polonią, ale nie wiem, czy to będzie mój ostatni sezon w Bytomiu. Nie zaprzątam sobie na razie tym głowy. Przez tyle miesięcy może się przecież wiele wydarzyć. Mogę na przykład złapać jakąś głupią kontuzję albo zagrać rundę życia i odejść już grudniu.

Uważam, że jesteśmy już w na tyle dobrej formie, aby zacząć sezon od zwycięstwa nad GKS-em Bełchatów.

Polonia Bytom

Przyszli: Juraj Balaz (Tatran Preszów), Miroslav Barczik (FC Nitra), David Kotrys (Dukla Bańska Bystrzyca), Povilas Luksys (Suduva Marjampol, od stycznia), Szymon Sawala (GKP Gorzów), Wojciech Skaba (Legia Warszawa), Krzysztof Strugarek (Warta Poznań)

Odeszli: Maciej Bębenek, Jacek Broniewicz, Jerzy Brzęczek, Jakub Dziółka, Łukasz Gikiewicz, Hubert Jaromin, Marjan Jugović, Sewryn Kiełpin, Michal Pesković, Mariusz Różalski, Walerij Sokolenko, Marcel Surowiak, Dawid Szufryn.



Artur Sobiech (napastnik Ruchu Chorzów)

Gdy myślę o nowym sezonie to staram się jednak głównie skupić na drużynie. Nikt z nas nie chce już przeżywać takiej nerwówki jak podczas rundy wiosennej. Wiele razy mówiliśmy wtedy, że gra na Stadionie Śląskim nie jest szczytem naszych marzeń. Na Cichej jest inaczej, tak po domowemu. Kibiców przychodzi tyle samo, a wydaje się, że jest ich więcej. Krzyczą równie głośno, a my jednak czujemy, że mocniej. Tak, więc cieszę się, że wracamy na Cichą.

Pewnie, że mam też swoje, prywatne cele. Przede wszystkim chciałbym więcej grać. Ktoś może powiedzieć, że mam dopiero 19 lat, że mogę poczekać. Ale ja tak nie myślę. Aż mnie skręca na ławce rezerwowych. Po przyjściu Andrzej Niedzielana droga do podstawowego składu jeszcze się wydłuży, ale z drugiej strony tak naprawdę cieszę się, że tej klasy zawodnik dołączył do naszej drużyny. Bo jak już mówiłem liczy się przed wszystkim dobro Ruchu.

Czekam na kolejne bramki, bo do tej pory mam na swoim koncie tylko dwa ekstraklasowe gole. Pierwszy, zdobyty w meczu z Cracovią, zapamiętam na całe życie. Debiutowałem wtedy przed własną publicznością. Gdy trafiłem do siatki poczułem, że kibice i drużyna są jednością. Niezwykłe uczucie. Potem - zgodnie z utartym piłkarskim zwyczajem - postawiłem kolego piwo. Drugi raz cieszyłem się z bramki w meczu z Polonią Bytom. To też był ważny dzień, bo pierwszy raz dostałem wtedy szansę gry od pierwszej minuty. Gdy byłem dzieckiem chciałem grać jak Alan Shearer, on strzelał masę goli. Kurcze, to naprawdę niesamowite uczucie, gdy twój gol zapewnia zwycięstwo drużynie.

Nadchodzący sezon będzie dla mnie wyjątkowy także z innego powodu. Właśnie skończyłem liceum ogólnokształcące i wybieram się na studia. Postawiłem na Akademię Wychowania Fizycznego. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie łatwo dlatego liczę, że będę miał indywidualny tok nauczania. Polski Związek Piłki Nożnej już mi przyznał tzw. klasę mistrzowską, a z tym dokumentem powinno to być formalnością. Ciągłe treningi, mecze powodowały, że już w "ogólniaku" byłem tylko gościem. Czuję się humanistą. Proszę mnie nie pytać o matematykę (śmiech).

Nie zastanawiam się jaki wybrałbym zawód, gdybym nie trafił na trening Grunwaldu Ruda Śląska. Miałem wtedy dziewięć lat, a do boiska nie dalej niż 300 metrów. Bramkę widziałem z okien mojego bloku. Ruda Śląska jest bardzo podzielona. Obok siebie mieszkają kibice Ruchu i Górnika. Mam znajomych po obu stronach. Na ulicy nigdy nie dostałem po uszach za złą odpowiedź na pytanie - "Za kim idziesz?".

Od początku byłem jednym z najmłodszym w grupie. Miałem dziewięć lat, a już trenowałem z 13-latkami. Trampkarze, juniorzy, śląska liga, Młoda Ekstraklasa... Krok po kroku wspinam się co raz wyżej. Pewnie, że jestem wobec siebie krytyczny. Wytykam sobie słabą grę głową, grę jeden na jednego. Mógłbym się też lepiej zabierać z piłkę. Do piłkarzy, którzy mi naprawdę imponują czyli Zlatana Ibrahimovicia czy Didiera Drogby naprawdę jeszcze mi wiele brakuje (śmiech).

Ruch Chorzów

Przyszli: Piotr Stawarczyk (Widzew), Andrzej Niedzielan (Wisła Kraków), Daniel Feruga (GKS Jastrzębie), Paweł Lesik (ME)

Odeszli: Ireneusz Adamski (Unia Bieruń Stary), Bartłomiej Babiarz (GKS Tychy), Remigiusz Jezierski (Jagiellonia), Grzegorz Domżalski (Olimpia Grudziądz), Maciej Mizgajski (Raków Częstochowa).



Tomas Radzinevicius (napastnik Odry Wodzisław)

Każdy napastnik przychodzi do nowego klubu z zamiarem strzelania jak najwięcej bramek. Chciałbym, aby dzięki moim golom Odra zajęła wyższe miejsce niż w poprzednim sezonie. W sparingach strzeliłem dwie bramki. Uważam, że mogło być zdecydowanie lepiej, gdyby nie kontuzja mięśnia czworogłowego uda, która wyeliminowała mnie z gry na dwa tygodnie. Na szczęście ze zdrowiem już wszystko w porządku.

Nominalnie jestem ustawiany na boisku na prawym ataku, ale mnie nie robi większej różnicy, czy jest to prawa czy lewa strona. Idealny partner w ataku Odry? Wspólnie z moim rodakiem Deivydasem Matuleviciusem zagrałem tylko w jednym meczu ze słowacką Senicą. Częściej współpracowałem z Brazylijczykiem Bueno. On z kolei wciąż boryka się z kontuzją. Nie wybieram: obojętnie z kim przyjdzie mi grać, będę usatysfakcjonowany. Ważne, bym ja na stałe miał miejsce w pierwszym składzie Odry.

Moje atuty? Koledzy żartują, że mam młot w obu nogach i potrafię mocno uderzyć. Lubię grę piłką, a nie tylko bieganie. Bardzo dobrze czuję się w grze kombinacyjnej. W sparingu z Rakowem idealnie współpracowało mi się z Marcinem Malinowskim i Olkiem Kwiekiem, którzy również nieźle odnajdują się takiej technicznej grze.

W nowej drużynie czuję się naprawdę świetnie. Znam język czeski, przez co nie mam problemów z komunikacją. Trener Wieczorek chyba mi zaufał. Bardzo pomaga mi Jasiu Woś, który wynajął mi mieszkanie w Wodzisławiu. Fajnie, że w drużynie jest też "Litwa" [przydomek Matuleviciusa - przyp.red.]. Generalnie rzecz biorąc, z wyborem klubu trafiłem bardzo dobrze. Wyjeżdżałem w ciemno, ale się nie zawiodłem. Organizacyjnie wszystko wygląda praktycznie tak samo jak w Czechach. Nawet dyrektor sportowy klubu Martin Pulpit jest Czechem. Znam go z Gambrinus Ligi. Będąc graczem Budziejowic, strzeliłem dwa gole jego Sigmie.

Odra to może mały klub, ale każdy tutaj robi to, co potrafi najlepiej. Na sukces pracują wszyscy. Wolę taki klub od tych wielkich, gdzie ton nadają cztery gwiazdy i polega się tylko na nich. Moim zdaniem, nie prowadzi to do niczego dobrego. Co myślę o tym, że coraz więcej naszych rodaków pojawia się w polskiej lidze? Skoro kluby nas chcą, to chyba oznacza, że my Litwini coś potrafimy (Śmiech). Dla nas jest to na pewno awans sportowy, bo poziom ligi litewskiej jest na pewno niższy od waszej.

Karierę piłkarską zaczynałem w klubie Suduva Marjampol. Z drużyną przeszedłem drogę od III ligi do europejskich pucharów. Zarówno w trzeciej, jak i drugiej lidze udało mi się wywalczyć tytuł króla strzelców. W pierwszej, bezpośrednio po awansie byłem wicekrólem. Najlepszym sezonem w mojej przygodzie z piłką był 2004/2005: w lidze zdobyłem wówczas 25 bramek w 36 spotkaniach, trafiałem również w PUEFA przeciwko Brann Bergen i Celtikowi Glasgow. Dobre występy zaowocowały transferem do Slovana Liberec, w którym grałem w sumie przez 3,5 roku. Czeskiej ligi jednak nie zawojowałem. Brakowało mi szczęścia, zwyczajnie mi się nie darzyło. W Slovanie grałem mało, stąd dwukrotnie wypożyczono mnie do innych klubów, najpierw do Kladna, a następnie do Dynama Czeskie Budziejowice. Kiedy wróciłem z Budziejowic, w kadrze Slovana było tak wielu napastników, że trener zaproponował mi grę na prawej...obronie. Odpowiedziałem mu: dlaczego nie? Możemy spróbować. Trener był nawet ze mnie zadowolony, ale ja męczyłem się strasznie.

W Polsce jestem drugi raz. Zimą 2005 roku byłem na testach w Groclinie Grodzisk Wlkp. Trener Dusan Radolsky ponoć mnie chciał, ale kluby nie dogadały się w kwestiach finansowych. Debiut w reprezentacji narodowej zaliczyłem za kadencji trenera Algimantasa Liubinskasa w eliminacjach do Euro 2008 przeciwko Francji. Potem zagrałem jeszcze z Ukrainą. Reszta moich gier w kadrze obejmuje występy w U-21. Jedyną bramkę w reprezentacji seniorskiej strzeliłem w towarzyskim spotkaniu przeciwko Malcie.

Odra Wodzisław

Przyszli: Adam Wrzask (GKS Jastrzębie), Rodrigo Moledo (Brazylia, Uniao Rondonopolis), Tomas Radzinevicius (Litwa, Slovan Liberec), Piotr Piechniak (APO Levadiakos), Adam Mójta (Korona Kielce), Daniel Bueno (Brazylia, Tarxien Rainbows), Bartłomiej Chwalibogowski (GKS Bełchatów).

Odeszli: Dariusz Dudek (koniec kariery), Piotr Bagnicki (Podbeskidzie Bielsko-Biała), Maciej Korzym (GKS Bełchatów), Adam Bensz (Zagłębie Sosnowiec), Sławomir Szary (Piast Gliwice), Piotr Gierczak (Ruch Radzionków), Tomasz Moskal (APS Zakynthos), Maciej Małkowski (GKS Bełchatów), Piotr Szymiczek (Stal Stalowa Wola), Jan Gruber, Jaroslav Machovec, Witold Cichy, Bartłomiej Socha (wszyscy szukają klubu).



Jarosław Kaszowski (pomocnik Piasta Gliwice)

Piast jest taką drużyną, że punkty musimy na boisku wybiegać i wyszarpać. Dlatego w okresie przygotowawczym trenowaliśmy wyjątkowo ciężko. Nawet podczas drugiego zgrupowania, które mieliśmy w Wiśle, czasem po treningach brakowało mi sił, żeby pójść do pokoju. Nikt z nas na to nie narzekał - wiemy, że inaczej się nie da. Nasz trener potrafi jednak dozować obciążenia i teraz zaczynamy już łapać świeżość.

Wydaje mi się, że w letnich przygotowaniach zrealizowaliśmy wszystko, co założyli nasi szkoleniowcy. Jedyną niespodzianką, która nas spotkała były ulewne deszcze w Dzierżoniowie. Intensywne opady sprawiły, że trzeba było kilka razy zmienić miejsce treningu.

Latem nie przegraliśmy ani jednego sparingu. Sam chciałbym wiedzieć, co tak naprawdę to oznacza. Ze zwycięstw bardzo się cieszyliśmy, bo wygrywać trzeba umieć nawet gry towarzyskie i to tym bardziej, że nasi rywale wcale nie byli słabi. Z drugiej strony można być królem sparingów, a potem w lidze sobie nie radzić. Chyba ważniejsze od braku porażki w sparingach był fakt, że byliśmy w tych meczach skuteczni i potrafiliśmy strzelać dużo bramek.

W Piaście nie ma już Grzegorza Kasprzika. Będzie grał teraz o wyższe cele niż my i wcale mu się nie dziwię, że chce się rozwijać. O jego następcę się nie boję. Kuba Szmatuła z dobrej strony pokazywał się już w meczach Pucharu Ekstraklasy czy sparingach. Zaobserwowałem, że w ciągu ostatniego roku zrobił olbrzymie postępy. Jeśli nabierze pewności siebie, to możemy być o niego spokojni. W kadrze mamy też kilku nowych piłkarzy. Sporym wzmocnieniem powinien być Sławek Szary. Przemawia za nim spore doświadczenie, na koncie ma przecież wiele meczów ekstraklasie. Zwracam też uwagę na Romka Maciejaka. Ma papiery na granie, możemy mieć z niego pożytek.

Sobie najbardziej życzę, aby mi zdrowie dopisywało i abym był nadal przydatny dla Piasta. W zeszłym sezonie prawie cały czas grałem na obronie. Teraz na boku defensywy grają najczęściej Sławek Szary i Maciek Michniewicz, więc być może wrócę do pomocy. Tam o miejsce też nie jest jednak łatwo. Trzeba o nie ostro rywalizować z Tomkiem Podgórskim czy Damianem Sewerynem.

Dobrze wiem, że w ostatnim sparingu z ŁKS-em, to po moim błędzie straciliśmy bramkę. Zamiast wybić piłkę na aut, starałem się ją wyprowadzić i pechowo trafiła ona pod nogi rywala. W meczu ligowym w podobnej sytuacji zaświeci mi się już lampka kontrolna i o powtórce nie ma mowy. Wierze, że moja forma będzie teraz rosła.

Piast Gliwice

Przyszli: Rafał Kwapisz (KSZO Ostrowiec Św.), Artur Lenartowski (Raków Częstochowa), Przemysław Łudziński (Śląsk Wrocław), Roman Maciejak (Nielba Wągrowiec), Sławomir Szary (Odra Wodzisław).

Odeszli: Marcin Adamek, Piotr Bronowicki, Marcin Folc, Marcin Grolik, Grzegorz Kasprzik, Daniel Koczon, Piotr Prędota, Mirosław Widuch, Przemysław Wysocki.