Smolarek lepszy od Podstawka? Musiałby to udowodnić

- Jeśli Smolarek rzeczywiście przyszedłby do Polonii, to musiałby się zaaklimatyzować, a potem jeszcze udowodnić, że jest lepszym zawodnikiem ode mnie czy Michała Zielińskiego, i że to właśnie jemu należy mu się miejsce w ataku - mówi Grzegorz Podstawek, wicelider strzelców Ekstraklasy. Polonia Bytom próbowała namówić Smolarka na kontrakt, ale ten chciał zarabiać zdecydowanie za dużo.
Grzegorz Podstawek zdobył w tym sezonie już pięć bramek i jest wiceliderem klasyfikacji strzelców ekstraklasy. Zawodnik bytomskiego zespołu coraz częściej zaczyna być postrzegany jako jeden z najlepszych napastników ligi.

Po strzałach Podstawka piłkę z bramki musieli już w tych rozgrywkach wyciągać bramkarze Śląska Wrocław, Korony Kielce, Piasta Gliwice (dwa razy) i w ostatniej kolejce Cracovii. W piątkowych Najstarszych Derbach Śląska obrońcy Ruchu Chorzów będą musieli poświecić mu wyjątkowo wiele uwagi.

Maciej Blaut: Uwierzyłby Pan przed sezonem, że Wasz mecz z Ruchem może być kluczowy w walce o mistrzostwo Polski?

Grzegorz Podstawek: Spokojnie z tym mistrzostwem (śmiech). Na pewno nikt nie przypuszczał, że Polonia i Ruch będą tak wysoko w tabeli. To spotkanie nazwałbym jednak tylko meczem o pozycję wicelidera. To nie jest tak, że nie wierzę w możliwość wygrania ligi, ale jest zdecydowania za wcześnie na takie przewidywania. Do końca sezonu pozostało jeszcze wiele meczów i sporo się może wydarzyć. W Polonii mamy zasadę, że koncentrujemy się tylko na najbliższym meczu. Takie podejście się sprawdza, więc nie chciałbym tego zmieniać.

Jak Pan sobie tłumaczy fenomen Polonii i Ruchu?

- W obu klubach stworzyły się po prostu fajne paki. Na pewno duży wpływ na postawę Polonii i Ruchu mają osoby trenerów. Obaj potrafili poukładać swoje zespoły i dobrze przygotować je fizycznie do sezonu. To samo dotyczy zresztą Piasta Gliwice - oni też rozegrali przecież kilka dobrych spotkań. Na razie tylko Odrze Wodzisław idzie trochę słabiej. Widać jednak, że śląska piłka się odradza.

Ostatniego meczu z Ruchem w Bytomiu na pewno nie wspominacie zbyt miło. Łatwo przegraliście aż 0:3.

- W tamtym spotkaniu nasza dyspozycja była bardzo zła. Znaleźliśmy się wtedy w dołku, a Ruch obnażył wszystkie nasze braki. Decyzja działaczy, żeby po tamtym spotkaniu zwolnić trenera Marka Motykę była słuszna. Teraz w Polonii jest już zupełnie inny zespół i na pewno nie dopuścimy do tego, aby tamten wynik się powtórzył.

Skąd u Pana taka eksplozja strzeleckiej formy w ostatnich tygodniach?

- Jestem po prostu dobrze przygotowany do sezonu. Moja forma rzeczywiście nie jest najgorsza, ale dobrze wiem, że mogłaby być jeszcze lepsza i mogę strzelać jeszcze więcej goli. Oby tylko omijały mnie kontuzje. Przecież poprzedniej jesieni też zdobywałem sporo bramek, a potem przyplątał mi się poważny uraz i już nie mogłem zaskoczyć.

Piątkowy mecz zapowiada się także jako pojedynek snajperów: Grzegorz Podstawek kontra Andrzej Niedzielan.

- Myślę, że ani ja, ani Andrzej nie będziemy tego spotkania rozpatrywać w tych kategoriach. Na boisku zmierzą się ze sobą po prostu dwie bardzo dobre drużyny. Nic się stanie, jeśli nie strzelę bramki. Oby tylko Polonia wygrała.

Jak Pan zareagował na pomysł działaczy Polonii zatrudnienia Euzebiusza Smolarka?

- Dowiedzieliśmy się o tym z gazet i trochę się śmialiśmy. Nie wiadomo, czy Smolarek chciałby grać w takim klubie jak Polonia. Na pewno nie odebrałem tego jako braku zaufania wobec mojej osoby. Jeśli Smolarek rzeczywiście przyszedłby do Polonii, to musiałby się zaaklimatyzować, a potem jeszcze udowodnić, że jest lepszym zawodnikiem ode mnie czy Michała Zielińskiego, i że to właśnie jemu należy mu się miejsce w ataku. Superduetu chyba byśmy nie stworzyli. Przy naszej taktyce gry z jednym napastnikiem byłoby o to ciężko.

Jest jak Lewandowski - największa sensacja hitu ligi »