Bytom zaskoczony politycznymi ambicjami prezesa Polonii

Poinformowaliśmy w ?Gazecie?, że Damian Bartyla rozważa start w jesiennych wyborach na prezydenta miasta. Główni kandydaci do wyborczego sukcesu nie ukrywają zaskoczenia decyzją piłkarskiego działacza.
- Nie mnie oceniać szanse prezesa Bartyli, każdego kandydata traktuję jednak poważnie - mówi Piotr Koj, obecny prezydent Bytomia. Obaj panowie mieli już okazję do rozmowy na ten temat. - Dobro Polonii leży mi na sercu, więc uznałem, że powinienem wyrazić swoją opinię w rozmowie w cztery oczy z prezesem o jego i klubu większym zaangażowaniu politycznym. Powiedziałem mu m.in. o zagrożeniu, że Polonia może być teraz odbierana po jednej stronie barykady w walce politycznej - dodaje Koj.

Uważany za głównego rywala Koja Mariusz Wołosz, prezes stowarzyszenia Bytom Przyjazne Miasto i były szef hokejowej Polonii, docenia Bartylę, ale nie daje mu szans na sukces. - Nie dość, że ma być kandydatem partyjnym, to jeszcze zgłasza się za pięć dwunasta. Poza tym, fakt, że jest znany w pewnym kręgu to za mało - przekonuje. Jego zdaniem start Bartyli może tylko pomóc... Kojowi w zachowaniu stanowiska. Zarówno Wołosz jak i Bartyla na pewno odwoływaliby się w kampanii do środowiska kibiców i odbieraliby sobie nawzajem głosy. - Nie wykluczam jednak, że uda mi się nawiązać współpracę z prezesem Bartylą - podkreśla Wołosz. Co oznaczałoby to w praktyce? Być może po wygranych wyborach Wołosz mianowałby Bartylę na swojego zastępcę!

Z takiego rozwiązania pewnie zadowoleni byliby członkowie Stowarzyszenia Kibiców Klubu Polonia Bytom, którzy też nie ukrywają swoich wyborczych ambicji, a prawdopodobnie znajdą się w koalicji z ugrupowaniem Wołosza. - Informacja o możliwym starcie w wyborach prezesa Bartyli spadła na nas znienacka. Chcemy się z nim spotkać i zapytać dlaczego nas nie uprzedził. Czy możemy go poprzeć? Na teraz niczego nie można przesądzać - mówi Maciej Zeiske, prezes SKK.

Niektórzy fani mają obawy, że jeśli Bartyla wystartuje w wyborach i przegra w nich z Kojem, to relacje klubu z magistratem będą w przyszłości fatalne. - Przez ostatnie cztery lata współpracowaliśmy z prezesem merytoryczne i liczę, że w przyszłości też tak będzie - zapewnia Koj.