Sport.pl

Jurij Szatałow był zmęczony sytuacją w Bytomiu

Szkoleniowiec odsłania kulisy swojego rozstania z Polonią
Szymon Opryszek: Dlaczego zrezygnował Pan z pracy w Polonii?

Jurij Szatałow, były trener Polonii Bytom: W klubie nie najlepiej wyglądały sprawy finansowe, działacze szukali ratunku dla budżetu. Czułem się zmęczony sytuacją i podjąłem szybką decyzję o opuszczeniu klubu. Czy uratowałem budżet? Nie wiem. Cieszę się z tego, że przez dwa lata z rzędu w trudnych warunkach finansowych sezon kończyliśmy na siódmym miejscu w ekstraklasie.

Rozpoczął Pan negocjacje z Cracovią przed jej meczem z Polonią Bytom.

- Inicjatywa wyszła ze strony działaczy Cracovii. Wyraziłem zainteresowanie tematem. Nie chciałem podejmować żadnych decyzji przed meczem, ale działacze Polonii i Cracovii doszli do porozumienia. Nakłaniali mnie również do tego, bym prowadził którąś z drużyn w sobotę. Odmówiłem i postawiłem warunek, że nie będę brał udziału w bezpośredniej konfrontacji ani po jednej, ani po drugiej stronie.

Komu Pan kibicował w starciu Cracovii z Polonią?

- Po prostu siedziałem na trybunach i analizowałem grę krakowian pod kątem tego, co można poprawić. W pierwszej połowie piłkarzom nie brakowało determinacji, ale dużo było chaosu. Nie widziałem na boisku zespołu. Zarówno w akcjach ofensywnych, jak i defensywnych brała udział dwójka piłkarzy, reszta stała i patrzyła. To jest główny problem Cracovii. Recepta? Trzeba znaleźć chore i bolesne miejsce w drużynie, a następnie je wyciąć.

Ile miał Pan udziału w wygranej Polonii?

- Do ostatniego treningu przygotowywałem zespół pod względem taktycznym i motorycznym. Teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem (śmiech). Na odprawie w Bytomiu mówiłem, że przetrzymanie ataków gospodarzy w pierwszej połowie da nam szansę na zwycięstwo. Ten scenariusz się sprawdził.