Sport.pl

Szczęście sprzyja lepszym, czyli Polonia ograła Arkę

Gospodarze załatwili Arkę Gdynia w dwie minuty, a trener Jan Urban nie krył, że to kwestia... szczęścia, - Nie powiedziałbym, że byliśmy dziś lepsi od Arki - przyznał trener gospodarzy.
Nic nie wskazywało, że Polonia wygra ten mecz tak łatwo, choć początek należał właśnie do bytomian. Już w 3. minucie gospodarze mogli objąć prowadzenie: Mariusz Ujek stanął oko w oko z Norbertem Witkowskim, przelobował bramkarza rywali, lecz piłkę sprzed linii wybił obrońca Marciano Bruma.

Potem gra się wyrównała i nic nie wskazywało na katastrofę najbardziej szczelnej do tej pory defensywy w lidze (gdynianie stracili zaledwie siedem goli). W tym sezonie więcej niż jednego gola strzeliła Arce tylko Cracovia.

W 34 minucie prezent od obrońcy wykorzystał Mariusz Ujek. Michał Płotka wybijał piłkę tak niefortunnie, że nabił napastnika Polonii, ten doskoczył do piłki i dopełnił formalności. Niektórzy widzowie dopatrywali się ręki Ujka w tej sytuacji. Spytałem o to napastnika Polonii. - Tak, dostalem piłką w rękę. Podkreślę: dos-ta-łem. A to oznacza, że nie dotknąłem jej rozmyślnie - wyjaśniał Ujek.

- Moim zdaniem była ręka. Poprosiłem głównego, żeby skonsultował się z bocznym, a on pokazał mi żółtą kartkę. Nie rozumiem tego, przecież nie powiedziałem niczego niestosownego - denerwował się Norbert Witkowski..

Po dwóch minutach bramkarz Arki znów musiał wyciągać piłkę z siatki. Ujek wymusił podanie w stronę obrońców, a Bruma pięknym strzałem głową niechcąco zaskoczył Witkowskiego. - To było jedyne miejsce, w które Bruma mógł trafić. I trafił... - kręcił głową Witkowski.

- Wiedzieliśmy, że w drugiej połowie Arka nie będzie miała nic do stracenia i ruszy do ataku. My mieliśmy kontrować - mówił potem Jan Urban. Tak było: w drugiej połowie Arka stworzyła znacznie więcej groźnych sytuacji, bardzo dobrze z dystansu strzelał Pawel Zawistowski, ale Szymon Gąsiński spisywał się w bramce bez zarzutu. W 54 minucie wypuścił co prawda piłkę z rąk, ale od razu ją nakrył, a w 63 minucie pomógł mu słupek. - Znam Pawła, wiem jak potrafi uderzyć. raz to mnie nawet zabolało - mówił Gąsiński

Bytomianie pilnowali wyniku i bardzo rzadko wychodzili z udanymi kontratakami. W 75 minucie mogli jednak strzelić bramkę kolejki. Znany z niekonwencjonalnych zagrań Miroslav Barczik próbował zaskoczyć Witkowskiego lobem z kilkudziesięciu metrów. Wysunięty bramkarz gości bezradnie kłusował w stronę bramki, na jego szczęście piłka minęła poprzeczkę o centymetry.

Dzięki temu zwycięstwu Polonia wyprzedziła Arkę w tabeli, a Jan Urban zdobył w trzech meczach już siedem punktów. - Drużyna pokazała, że potrafi grać w piłkę, choć szczęście nam sprzyjało - mówił zadowolony Urban. - Przy obu bramkach mieliśmy niestety swój udział - kiwał głową trener gości Dariusz Pasieka.

Polonia Bytom - Arka Gdynia 2:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Ujek (34.), 2:0 Bruma (36., samobójcza)

Polonia: Gąsiński - Hricko Ż, Żytko, Hanek, Mysona (25. Telichowski) - Barczik, Sawala, Kobylik, Radzewicz, Jarecki (73. Tymiński) - Ujek (88. Mikołajczak).

Arka: Witkowski Ż- Bruma Ż, Rozić, Szmatiuk, Noll - Płotka (46. Ivanovski), Budziński, Zawistowski, Labukas (82. Wilczyński), Bożok - Mawaye Ż.

Sędziował: M. Mularczyk (Skierniewice). Widzów: 3000.