Podbeskidzie Bielsko-Biała na zakręcie. A prawdziwe serpentyny dopiero przed nim!

Ostatnie w tabeli ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała zwolniło w poniedziałek trenera Roberta Kasperczyka. - Awans do ekstraklasy nie był solidnie przygotowany finansowo - powiedział obecny prezes klubu.


Co się w tych ostatnich trudnych dla klubu dniach rzuca w oczy? Wymieńmy najważniejsze problemy.

1. Zacząć trzeba od tego, że trener Robert Kasperczyk (otwarty, inteligentny człowiek) wykonał w Podbeskidziu świetną robotę. To nie tylko awans do ekstraklasy, półfinał Pucharu Polski, ale też nadanie zespołowi stylu gry. O góralskim charakterze drużyny (chociaż prawdziwych górali było w zespole niewielu) zaczęło się tak naprawdę mówić dopiero w erze Kasperczyka. To raczej bardziej medialny zabieg, ale bielszczanie - szczególnie na własnym boisku - walczyli z ogromnym sercem i byli groźni dla najlepszych.

2. Klątwa drugiego sezonu. Dla beniaminka dopiero drugi sezon po awansie jest prawdziwym egzaminem. W przypadku Podbeskidzia ta teoria sprawdza się na razie co do joty. W zeszłym roku rozpędzona (choć start miała nieudany) drużyna już na początku rundy wiosennej zapewniła sobie utrzymanie. I nagle coś się zacięło. Do ambitnej do niedawna drużyny wkradły się stare grzechy polskich ligowców: lenistwo i pycha były chyba tymi najlżejszymi. Kasperczyk sobie z tym nie poradził, nie wstrząsnął w odpowiednim momencie zespołem.

3. Polityka oszczędzania sprawiła, że zespół nie został latem istotnie wzmocniony. Młody Kamil Adamek sprowadzony z Drzewiarza Jasienica to symbol ambicji i możliwości transferowych klubu. Adamek i tak spisuje się całkiem dobrze, ale on raczej powinien być uzupełnieniem składu, a nie jego największym atutem.

4. Dopiero w ostatnim czasie klub zaczął na gwałt szukać nowych piłkarzy. Takich, którzy od razu są gotowi wejść do gry. Ale wygląda to na desperackie próby. Czy akurat weteran Dariusz Pietrasiak zbawi Podbeskidzie? Kariera obrońcy z reprezentacyjnym epizodem ostatnio pikuje. Podbeskidzie to jego czwarty klub w ciągu trzech ostatnich sezonów. Z kolei Ireneusz Jeleń to wielka niewiadoma. Piłkarz nie grał ważnego meczu od wielu miesięcy. Przypomina się historia z zatrudnionym w zeszłym roku Adrianem Sikorą, który miał za sobą również długą przerwę w grze. To był niewypał. Sikora wystąpił w 14 meczach, nie strzelił ani jednego gola. Dziś jest rezerwowym w Piaście Gliwice.

5. Po zwolnieniu Kasperczyka zaczyna się robić nerwowo. Janusz Okrzesik, były prezes Podbeskidzia, który zatrudniał trzy lata temu Kasperczyka i fetował z nim awans do ekstraklasy, powiedział portalowi sportowebeskidy.pl

- Nie wydaje mi się, że trener Kasperczyk był największym problemem tego klubu, ale uważam, że zmiana trenera była już nieunikniona.

Ogólnik, ale brzmi dwuznacznie.

Obecny prezes klubu Marek Glogaza w dzisiejszej rozmowie dla Radia Bielsko ripostował, że sukces sportowy, jakim był awans do ekstraklasy, nie był solidnie przygotowany finansowo.

6. W ten sam dzień, kiedy zwolniony został Kasperczyk, do treningów z pierwszym zespołem przywrócono Dariusza Łatkę. Przypomnijmy, że doświadczony piłkarz został zesłany do rezerw za skrytykowanie (pośrednio) w wywiadzie trenerskich metod Kasperczyka. Piłkarz miał rację? Czy może w tak kryzysowej sytuacji liczy się każda para rąk i nóg?

7. Kto zostanie nowym trenerem Podbeskidzia w sytuacji, kiedy drużyna jest w tak dramatycznym położeniu? Tymczasowym szkoleniowcem jest Andrzej Wyroba, asystent Kasperczyka. Pojawiają się nazwiska trenerów, którzy są akurat bez pracy: Czesław Michniewicz, Michał Probierz, Rafał Ulatowski, Duszan Radolsky, Werner Liczka, Tomasz Kafarski, nawet Dariusz Wdowczyk. Zatrudnienie tego ostatniego byłoby o tyle kontrowersyjne, że byłby to kolejny po Kasperczyku trener w Podbeskidziu, który ma za sobą przewinienia korupcyjne.

W piątek Podbeskidzie zagra u siebie z Lechią Gdańsk.