Sport.pl

Czesław Michniewicz ma wiadomość dla szyderców. To już jest przegięcie

Czesław Michniewicz, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała, zabrał głos w sprawie rozgrywania meczów w ?afrykańskich? temperaturach.
Podczas ostatniej kolejki ekstraklasy na polskich boiskach było wyjątkowo gorąco. Na wielu stadionach temperatura przekraczała w słońcu 40 stopni Celsjusza.

Część piłkarzy lubi sobie ponarzekać na pogodę. Tyle że od czasu wypowiedzi Piotra Ćwielonga, który stwierdził, że "pogoda nie dopisuje do grania w piłkę" - chociaż temperatura oscylowała wtedy wokół 20 stopni - zawodnicy wolą na ten temat milczeć, żeby nie narażać się na drwiny.



- To jest właśnie to nasze popadanie ze skrajności w skrajność. Rozumiem, gdy mamy 18 stopni, wtedy można się dziwić, że ktoś narzeka na warunki atmosferyczne. Ale na przykład w niedzielę pojechałem rowerem do Szczyrku. Zegar miejski wskazywał 39 stopni, powietrze stoi, gorączka. Nikt mi nie powie, że jazda rowerem w takich warunkach jest łatwa, a co dopiero o wiele większy wysiłek, czyli 90 minut meczu. Dlatego uważam, że w tym przypadku przywoływanie znów Ćwielonga i tak dalej jest przegięciem. Ci, którzy tylko obserwują i nie grają, mądrzą się na temat pogody - mówi portalowi 2x45 Michniewicz.

- Nikt mnie nie przekona, że 40-stopniowy upał jest czymś normalnym dla naszego organizmu. Musi utrudniać granie. Nie jestem po stronie szyderców, którzy uważają, że za dużo mówiono o pogodzie. Jak jest minus 20 stopni, jakoś nikogo takie tematy nie drażnią, więc jak jest plus 40 też nie powinny. To już okoliczności zwyczajnie niebezpieczne dla organizmu. Każdy rozsądny człowiek wie, że jeśli organizm się odwodni, może dojść do tragedii. A u nas w Bielsku było prawie 40 stopni. Gra w taką pogodę to olbrzymi wysiłek i szok dla organizmu, bo na co dzień pracujemy w innych temperaturach. Proponuję tym wszystkim prześmiewcom zrobić sobie choćby dłuższy spacer w taką pogodę i zobaczą, jaka jest różnica - podkreśla szkoleniowiec "Górali".

Więcej o: