Cud, powinniśmy wysoko przegrać... Jak trener Czesław Michniewicz komentuje wyniki swojej drużyny

O tym, że trener Podbeskidzia Czesław Michniewicz ma tzw. gadane, wiadomo nie od dziś. W nowym sezonie złotousty trener przyjął, zdaje się, taktykę samokrytyki szczerej aż do bólu.
Po zremisowanym w sobotę meczu ekstraklasy z Zawiszą Bydgoszcz Michniewicz dał jasno do zrozumienia, że tak naprawdę jego Podbeskidzie powinno przegrać. I to wysoko!

- Popełniliśmy tak wiele błędów, prostych i niewymuszonych, podwórkowych wręcz, że punkt jest cudem, jaki stał się dzisiaj nad Brdą. Zagraliśmy fatalnie, wynikało to z tego, że szwankowało przyjęcie i podanie. Gdyby w końcówce jeszcze Marcin Wodecki przy odrobinie szczęścia zdobył trzecią bramkę, byłoby to wielką niesprawiedliwością. Z przebiegu gry i ilości popełnionych błędów ten mecz po prostu powinniśmy wysoko przegrać - stwierdził trener.

Trener zwykle szuka w grze swojej drużyny pozytywów i nawet po porażce za nic nie chce się przyznawać do słabości. Ale nie Michniewicz! On po każdej porażce stara się wywołać w swoich piłkarzach poczucie winy. A nawet poczucie słabości, która dyskwalifikuje ich jako ligowców.

Gdy Podbeskidzie przegrało 0:4 z Legią w Warszawie, szkoleniowiec wyrecytował do kamer i mikrofonów: - Lekcję przyjmujemy z pokorą. Wynik mówi wszystko, pokazuje różnicę. Widać, kto jest mistrzem Polski, a kto musi się bronić przed spadkiem.

A porażka 1:2 z Górnikiem Zabrze na własnym boisku? Michniewicz też walił prawdę prosto w oczy:

- Górnik wygrał zasłużenie. Nie byliśmy w stanie przeciwstawić się dobrze zorganizowanej drużynie z Zabrza, która szybko zdobyła pierwszą bramkę i kontrolowała przebieg całego spotkania. Gol na 1:2 tylko zamazuje obraz gry.

W co gra trener? Można przecież odnieść wrażenie, że Michniewicz z premedytacją zaniża wartość drużyny, a zatem i swoją. Jeśli testuje w ten sposób odporność swoich piłkarzy na krytykę, to igra z ogniem. Ale to przecież ligowy wyjadacz, aż się wierzyć nie chce. A może ma inne plany i liczy, że szefowie Podbeskidzia w końcu się zdenerwują i wręczą mu wypowiedzenie? Ale chyba nic z tego, przecież prezes Wojciech Borecki podkreślał niedawno w ŚLĄSK.SPORT.PL, że Michniewicz czuje jego wsparcie .

W sumie to jednak chyba lepszy Michniewicz spolegliwy niż Michniewicz bojowy. Za bluzgi w stronę sędziego podczas pucharowego meczu Podbeskidzia z GKS-em Katowice trener został kilka dni temu ukarany przez PZPN.