Podbeskidzie Bielsko-Biała zostaje w ekstraklasie, spadek Widzewa przesądzony

Podbeskidzie zapewniło sobie utrzymanie, a Widzew jest pierwszym spadkowiczem obecnego sezonu. Górale pokonali łodzian 3:0.
To był mecz ostatniej szansy dla Widzewa. Tylko wygrana przedłużała nikłe nadzieje łodzian na utrzymanie. - Naprawdę wciąż mamy jeszcze szansę, by utrzymać Widzew w ekstraklasie - zapowiadał przed meczem trener Widzewa Artur Skowronek.

Tymczasem bielszczanie, którzy kilka tygodni temu marzyli o bezpiecznej lokacie, dzięki udanej serii meczów na finiszu, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem byli niemal pewni utrzymania.

Statystyka bezwzględnie przemawiała za gospodarzami, którzy nie przegrali u siebie od września ubiegłego roku, a Widzew nie potrafił wygrać na wyjeździe od... ponad półtora roku! Po raz ostatni łodzianie zdobyli komplet punktów w meczu wyjazdowym 20 października 2012 roku (z Piastem w Gliwicach).

Przed pierwszym gwizdkiem Widzew miał siedem punktów straty do znajdującego się tuż nad strefą spadkową Podbeskidzia. Faworytem spotkania byli gospodarze, ale to łodzianie od pierwszej minuty narzucili swój styl gry i przeważali niemal przez całą pierwszą połowę. Najlepszą okazję na zdobycie gola Widzew miał w 20 minucie - po rzucie rożnym głową uderzał Povilas Leimonas, udaną interwencją Richard Zajac sparował piłkę na słupek. Bielszczanie nie mieli pomysłu na grę, wyglądali na swoim stadionie na zagubionych, grali dużo słabiej niż w poprzednich spotkaniach, a... mimo to do przerwy prowadzili!

Chwilę po wspomnianej akcji pod bramką Podbeskidzia Leimonas niezgodnie z przepisami powstrzymywał w polu karnym Fabiana Pawelę, a sędzia za łapanie wpół zdecydował o podyktowaniu jedenastki. Wykonawcą był Dariusz Kołodziej, który w swoim stylu - piekielnie mocnym strzałem pokonał Patryka Wolańskiego. - Za co był ten karny? Zbulwersowała nas ta decyzja - denerwował się w przerwie obrońca Widzewa Krystian Nowak.

W 59. minucie Widzew ostatecznie stracił szanse na utrzymanie. Ekstraklasę potężnym strzałem wybił łodzianom Damian Chmiel, który uderzył z wielką siła, a piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki.

Po przerwie Górale dominowali, co chwila zagrażali bramce Wolańskiego, w doliczonym czasie trzeciego gola strzelił Krzysztof Chrapek. Widzew z każdą minutą był coraz bardziej bezradny i zniechęcony.

Łodzianie po czterech sezonach wracają do I ligi. Podbeskidzie, które większość sezonu spędziło w strefie spadkowej, jest już pewne utrzymania.

Przed meczem minutą ciszy uczczono pamięć legendarnego polskiego boksera Zbigniewa Pietrzykowskiego, którego pogrzeb odbędzie się w Bielsku-Białej w piątek.