Sprowadzenie Korzyma do Podbeskidzia może być świetnym ruchem [OPINIA]

W czwartek Podbeskidzie Bielsko-Biała ma oficjalnie zaprezentować nowego napastnika. To Maciej Korzym, który właśnie rozwiązał kontrakt w Koronie Kielce.
Jesteś kibicem z Bielska-Białej? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Rozśmiesza mnie słyszany tu i ówdzie pomruk oburzenia, że Podbeskidzie będzie mu płacić 40 tysięcy złotych miesięcznie. Rozśmiesza - może dlatego, że nie mam komunistycznego zacięcia i nie uważam, że naszym piłkarzom powinno się płacić po pierwsze - równo, a po drugie - mało.

Moim zdaniem najbardziej naturalną regulacją w tym względzie jest wolny rynek. Skoro ktoś chce tyle dać - znaczy, że piłkarz jest tyle wart.

Po pierwsze, pragnę zauważyć, że w Legii są z pewnością piłkarze, którzy zarabiają więcej niż 40 tysięcy zł miesięcznie. I nikt nie czyni z tego powodu wyrzutów warszawskiemu klubowi. Mylę się? Zarzut, że warszawski klub jest przecież większy i ma więcej pieniędzy, mnie śmieszy. Ten argument mógłby prowadzić do rozumowania, że jeśli piłkarz grający w Podbeskidziu jest tyle wart, to natychmiast powinien przenieść się do Legii... Po drugie, pragnę zauważyć, że krytykowanie Podbeskidzia za ten transfer jest przedwczesne. Tak naprawdę nie wiemy, co da Podbeskidziu Korzym. Nikt tego nie wie. A co, jeśli zdobędzie w tym sezonie 15 bramek, wypracuje 10 dalszych? A co, jeśli zdobędzie hat tricka w meczu z Legią? A co, jeśli właśnie jego bramki uratują Podbeskidzie przed spadkiem albo dadzą mu start w europejskich pucharach? Jak to co - już wyjaśniam. To proste: otóż wszyscy ci, którzy teraz krytykują, będą zachwalać pod niebiosa niezwykłe przeczucie bielskich działaczy.

Nie mam pojęcia, ile będzie wynosić miesięczna pensja Macieja Korzyma i szczerze mówiąc, w ogóle mnie to nie obchodzi. Bardziej interesuje mnie to, czy będzie w stanie strzelić te 15 bramek, w tym trzy Legii.

Nie obchodzi mnie nawet, że koszty utrzymania Korzyma mogłaby ponosić zewnętrzna firma, która sprzyja Podbeskidziu. Nie obchodzi mnie to o tyle, że przecież działacze bielskiego klubu to dorośli ludzie i wiedzą, co czynią. Nauczka ostatnich lat jest bowiem dla wszystkich oczywista: przeinwestowanie w futbolu może prowadzić do śmierci klubu. W Bielsku-Białej też o tym wiedzą.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>