Rekord widowni w Bielsku-Białej, boiskowe nudy w meczu z Cracovią

Wydarzeniem meczu w Bielsku-Białej był rekord widowni na nowo otwartej trybunie ustanowiony przez kibiców. Piłkarze Podbeskidzia i Cracovii zagrali słabo i po nudnym meczu podzielili się punktami.
Jesteś kibicem z Bielska-Białej? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Pierwszy sprawdzian czekał tego dnia władze Podbeskidzia. Miasto po raz pierwszy udostępniło drugą trybunę budowanego stadionu. To oznacza, że mecz może oglądać teraz prawie siedem tysięcy kibiców.

Ilu widzów zjawiło się na meczu Górali z Cracovią? Ostatecznie na trybunach zasiadło ok. 4500 fanów. We wrześniu 2002 roku na drugoligowym meczu padł rekord frekwencji górali - na stadionie zjawiło się wtedy 8000 kibiców. Tego wyniku w tym sezonie nie da się pobić. Na razie ustanowiono rekord frekwencji na meczach górali w ekstraklasie. Dotychczasowy wynosił 4275 widzów, tyle osób pojawiło się podczas meczu z Legią Warszawa (0:1).

Tymczasem piłkarze z Bielska-Białej występowali w roli zdecydowanego faworyta. Bielszczanie jeszcze nigdy nie byli tak wysoko w tabeli na takim etapie rozgrywek. Górale pokonali na inaugurację GKS Bełchatów i do meczu z Cracovią (13. miejsce w tabeli) przystępowali z szóstej lokaty.

Bielszczanie dość zaskakująco przeciw Cracovii wystawili mocno defensywne ustawienie z pięcioma obrońcami. Rywale odpowiedzieli tym samym. Zanosiło się na piłkarskie szachy. Niestety, potwierdziło się.

Pierwsza połowa stała na dramatycznie słabym poziomie. Cracovia w tym okresie na poważnie raz zagroziła bramce miejscowych, gdy w 8. minucie Erik Jendrisek mocno uderzył lewą nogą, Michal Pesković z trudem obronił.

Podbeskidzie kilka razy uderzało w stronę bramki krakowian, najbardziej aktywny był w tym względzie Marek Sokołowski. Nie były to jednak groźne strzały.

Przez pierwszy kwadrans drugiej połowy obraz gry niewiele się zmienił. Błędy, brak pomysłu, piłka wykopywana przed siebie - tak w skrócie można określić grę obu zespołów.

W 64. minucie niespodziewanie z boiskowego klinczu wyszła Cracovia. Serb Mirosłav Covilo wykorzystał błąd Peskovicia, który zbyt daleko wyszedł z bramki, i głową wpakował piłkę do siatki. Kuriozalny gol.

Podbeskidzie, które nie miało nic do stracenia, zagrało od tego momentu odważniej. W 77. minucie w zamieszaniu w polu karnym Polczak pchnął Stano i sędzia bez wahania podyktował jedenastkę. Podobnie jak w poprzedniej kolejce pewnym egzekutorem okazał się Maciej Iwański. Soczyste uderzenie w okienko i wyrównanie.

W końcówce było nawet ciekawie, nie brakowało emocji. Wynik już jednak nie uległ zmianie. W doliczonym czasie Iwański egzekwował rzuty rożne i wolny, ale na niewiele się to zdało.

Kto po pierwszych tegorocznych meczach ekstraklasy wygląda najlepiej?