Sport.pl

Podbeskidzie Bielsko-Biała. Bartłomiej Konieczny walczy o powrót na boisko, choć lekarze nie dają mu szans

Dalsze występy obrońcy Podbeskidzia Bielsko-Biała Bartłomieja Koniecznego stanęły pod ogromnym znakiem zapytania. - W klubie szukają mi nowej roli. Mam jednak nadzieję, że na razie nawet nie będziemy musieli rozpoczynać rozmowy na ten temat, bo po prostu wrócę do drużyny - mówi 34-latek.

Zostań najlepszym managerem w lidze!



W dzisiejszych czasach przywiązanie do klubu to już rzadkość. Wielu zawodników wyznaje wręcz zasadę "jak zostanę w jednym miejscu dłużej niż rok, to będę chory". Tym bardziej więc kibice cenią ludzi, którzy ich klubu nie traktują tylko jako przystanku, ale ważną stację kariery. I dlatego tak dobrze pod Klimczokiem mówi się o Bartłomieju Koniecznym.

Zapracował na szacunek

Co prawda piłkarz urodził się 500 kilometrów od Bielska-Białej, a do Podbeskidzia trafił już jako 27-latek, ale od tamtej pory systematycznie pracuje na szacunek miejscowych kibiców. I tak już od 7,5 roku. Problem jednak w tym, że nadal chciałby robić to na boisku, co wydaje się praktycznie niemożliwe.

Wszystko przez kontuzję kręgosłupa, której Konieczny doznał w trakcie letniego okresu przygotowawczego. Podbeskidzie poinformowało wtedy, że czeka go około czteromiesięczny odpoczynek od futbolu. Brzmiało bardzo poważnie, choć gdyby spojrzeć na to z dzisiejszej perspektywy, to... wręcz optymistycznie. Z tamtego komunikatu wynikało przecież, że obrońca "Górali" przejdzie rehabilitację i wróci do walki o miejsce w składzie.

Lekarze: O wyczynie nie ma mowy

Tyle że lekarze widzą to inaczej. Ich zdaniem, Konieczny powinien cieszyć się, że w wyniku tej kontuzji nie został kaleką. Otwarcie przyznają, że o powrocie do wyczynowego sportu w ogóle nie ma mowy.

34-latek nie chce jednak dać za wygraną.

- Wciąż jestem na etapie rehabilitacji i czekam na jakieś pozytywne wiadomości. Niestety, na razie takich nie ma. Wszystko wyjaśni się w ciągu kilku najbliższych tygodni, kiedy poddam się kolejnym badaniom. Wiele czytam o możliwych scenariuszach i liczę, że ten najgorszy jednak nie wejdzie w życie - podkreśla i wskazuje, że jedną z opcji jest operacja: - Gdyby któryś z lekarzy zagwarantował, że to najlepsze wyjście, na pewno byśmy z niego skorzystali. Choć taki zabieg oznaczałby, że przez następne kilka miesięcy byłbym właściwie unieruchomiony.

Dopóki jest nadzieja

Konieczny zaznacza, w całej tej trudnej sytuacji znajduje się również jeden plus. Jest nim pomoc ze strony Podbeskidzia.

- Pod tym względem wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wiedząc, że na boisko prawdopodobnie już nie wrócę, w klubie szukają mi nawet nowej roli. To oczywiście miłe, chociaż absolutnie nie uważam, że Podbeskidzie ma taki obowiązek - zastrzega Konieczny, który może spróbować swoich sił zarówno w roli trenera, jak i skauta. - Doszkalam się w obu kierunkach. Jeśli zatem klub uzna, że w którejś z tych ról jestem mu potrzebny, to oczywiście będę do dyspozycji. Mam jednak nadzieję, że na razie nawet nie będziemy musieli rozpoczynać takiej rozmowy, bo po prostu wrócę do drużyny. Dopóki jest nadzieja, dam z siebie wszystko, by jeszcze zagrać - zapewnia.

To nie pierwsza groźna kontuzja Bartłomieja Koniecznego. W 2012 roku nabawił się bowiem - również podczas letnich przygotowań - urazu łydki. Potrzebna była operacja, która wykluczyła go z występów na całą rundę jesienną, ale po powrocie do zdrowia ten doświadczony obrońcy znów był mocnym punktem bielskiego zespołu. W sumie w ekstraklasie i pierwszej lidze rozegrał dla Podbeskidzia 159 spotkań i zdobył siedem bramek.

Więcej o:
Skomentuj:
Podbeskidzie Bielsko-Biała. Bartłomiej Konieczny walczy o powrót na boisko, choć lekarze nie dają mu szans
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX