Trener Podbeskidzia po meczu w Gdańsku: Przypominam, że niektórzy biorą pieniądze za swoją pracę

Robert Podoliński ukrywał swoją wściekłość, lecz między słowami dało się ją wyczuć. Szkoleniowiec drużyny z Bielska-Białej po meczu z Lechią dał upust swojej frustracji, oceniając decyzje sędziego Daniela Stefańskiego.
Podbeskidzie Bielsko-Biała utrzyma się w ekstraklasie? Podyskutuj na Facebooku >>

W końcówce pierwszej połowy czerwone kartki (w konsekwencji żółtych) dostało dwóch zawodników Podbeskidzia. Kibice gospodarzy, którzy po upływie dwóch kwadransów krzyczeli: "Lechia grać, kur... mać!", zwietrzyli szansę i tylko dlatego kiepsko grających biało-zielonych - przy wyniku 0:0 do przerwy - nie żegnały gwizdy. W drugiej połowie zaś gdańszczanie urządzili sobie istne strzelanie.

- Przegrywamy 0:5 i to jest cały komentarz. Nic innego nie wymyślę - stwierdził Podoliński.

Po chwili jednak dodał: - Damian Chmiel był faulowany w polu karnym przy stanie 0:0. Takie jest moje stanowisko i będę się go trzymał - podkreślał.

- Później poszła akcja, w której my dostajemy czerwoną kartkę. Przypominam, że niektórzy biorą pieniądze za swoją pracę. My też bierzemy i ją wykonujemy - grzmiał ironicznie Podoliński.

- Taką sytuację miałem ostatnio na grze treningowej czwartkowej - dodał z dużo dozą sarkazmu szkoleniowiec bielszczan.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Który klub zdobędzie wiosną najmniej punktów?