Sport.pl

Wisła Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2. "Górale" nie zwalniają tempa!

Po nieoczekiwanym zwycięstwie tydzień temu z Lechem Poznań, teraz Podbeskidzie - choć po godzinie gry niewiele wskazywało, że tak się stanie - pokonało Wisłę w Krakowie.
ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

Oba zespoły do meczu przystępowały bez kluczowych obrońców: w Wiśle zabrakło Richarda Guzmicsa i Arkadiusza Głowackiego, a w Podbeskidziu Adama Mójty. Zarówno Tadeusz Pawłowski, jak i Robert Podoliński, mieli za to do dyspozycji zawodników, na których czekali od dłuższego czasu. Debiut w barwach krakowskiego klubu zaliczył Rafał Wolski, a do składu gości po długiej przerwie spowodowanej kontuzją wrócił Anton Sloboda. Ponadto w pierwszym składzie bielszczan po raz pierwszy zagrał Oleg Wierietiło, nowy białoruski obrońca klubu spod Klimczoka.

Początek należał do piłkarzy z Bielska-Białej. Już w drugiej minucie właśnie Wierietiło przejął piłkę na połowie rywala i zagrał do Damiana Chmiela, ale jego podanie źle przyjął Robert Demjan psując tym samym groźną akcję swojego zespołu. Potem coraz większą przewagę zyskiwali gospodarze, ale na pierwszą, stuprocentową okazję kibice przy Reymonta czekali aż do 19. minuty, kiedy to groźnie na bramkę Emilijusa Zubasa strzelał Wolski. "Górale" odpowiedzieli osiem minut później, jednak doskonałego podania Mateusza Możdżenia nie wykorzystał pozostawiony sam sobie na siódmym metrze Demjan.

Obrońcy Podbeskidzia długo skutecznie wybijali piłki słane w ich pole karne przez piłkarzy "Białej Gwiazdy", którzy nie mieli innych pomysłów na zdobycie gola. Tak było do 38. minuty, kiedy to nie upilnowali Zdenka Ondraska, który idealnie wykorzystał świetną asystę Wolskiego. Minutę później znowu było bardzo groźnie pod bielską bramką, ale Czech nie wykorzystał błędu Jozefa Piacka. Z kolei Słowak w końcówce pierwszej części gry miał nawet szansę na zdobycie gola, ale źle trafił w piłkę odbitą przez obrońców po strzale Możdżenia.

Do przerwy prowadzili więc gospodarze, a goście w niczym nie przypominali zespołu, który tydzień wcześniej rozbił mistrza Polski.

Drugą połowę również lepiej rozpoczęła Wisła. Krakowianie mieli kilka okazji, żeby podwyższyć prowadzenie. Bardzo groźnie było szczególnie przy stałych fragmentach bitych przez Denisa Popovicia, ale ani Ondrasek, ani Tomasz Cywka, nie potrafili dobrze dołożyć głowy do świetnych dograń Słoweńca. Imponował także Wolski, który niejednokrotnie zakręcił defensorami gości.

W 63. minucie Podbeskidzie nieoczekiwanie wróciło do gry. Piłkę w polu karnym ręką zagrał jeszcze jesienią występujący w GKS-ie Katowice Rafał Pietrzak, a "jedenastkę" na wyrównującego gola zamienił Możdżeń.

To był przełomowy moment meczu. Po stracie bramki krakowianie stracili polot i wrócili do bezsensownego wrzucania piłki w pole karne. Natomiast bielszczanami z minuty na minutę się rozkręcali. W końcu wyprowadzili skuteczną kontrę, którą - po podaniu Pawła Tarnowskiego - wykończył inny zawodnik wprowadzony na boisko w drugiej połowie Samuel Stefanik.

Gol Słowaka dał Podbeskidziu zwycięstwo, dzięki któremu bielszczanie awansowali na 12. miejsce. Pokonana Wisła zajęła zaś pozycję bielszczan i wyprzedza w tabeli ekstraklasy jedynie Górnika Zabrze.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Który klub zdobędzie wiosną najmniej punktów?
Więcej o: