Podbeskidzie Bielsko-Biała. Adam Mójta: Nadal jesteśmy w grze

- W końcu uśmiechnęło się do nas szczęście - cieszył się po meczu Koroną Kielce Adam Mójta, obrońca Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Jesteś kibicem z Bielska-Białej? Dołącz do nas na Fejsie! >>

Bielszczanie wreszcie zdobyli pierwszy punkt w grupie spadkowej. Stało się to dzięki trafieniu Pawła Baranowskiego w ostatniej akcji piątkowego spotkania.

- W poprzedniej kolejce w Białymstoku w ostatnich minutach straciliśmy punkt, a dziś go zyskujemy. Wierzyliśmy do końca w to, że strzelimy bramkę i to nam się udało. Dzięki temu nadal jesteśmy w grze - zaznaczył Mójta. - Dużo spotkań pechowo przegraliśmy. To się jednak odwróciło i choć ten mecz nie był najlepszy w naszym wykonaniu to mamy cenny punkt - dodał.

Mójta cieszył się z punktu, natomiast martwiła go postawa bielskiej drużyny przy stałych fragmentach gry wykonywanych przez rywali. - Tak właśnie straciliśmy gola, a mogło ich być więcej, bo przy każdym takim dośrodkowaniu Korona dochodziła do sytuacji strzeleckiej. Nie możemy tak grać - złościł się obrońca Podbeskidzia.

Przed bielszczanami dwa ostatnie mecze sezonu: już we wtorek z Górnikiem Łęczna (wyjazd) i w sobotę z Wisłą Kraków (dom). - Ten punkt będzie miał bardzo duży, pozytywny wpływ na nasze głowy. Wreszcie się przełamaliśmy, w końcu uśmiechnęło się do nas szczęście - podkreślał Mójta. - Wciąż mamy duże szanse na utrzymanie. Jedziemy do Łęcznej, żeby wygrać. Wierzymy, że tak się stanie. Tylko my możemy zapewnić Bielsku-Białej ekstraklasę i mam nadzieję, że nam się to uda - zakończył bielski defensor.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>