Podbeskidzie Bielsko-Biała. Paweł Baranowski: Pojawiło się światełko w tunelu

- Od czegoś trzeba zacząć. Po tym remisie pojawia się szansa, że wszystko może iść ku lepszemu - mówił po piątkowym meczu z Koroną Kielce strzelec bramki dającej punkt Podbeskidziu Bielsko-Biała, Paweł Baranowski.
Podbeskidzie Bielsko-Biała utrzyma się w ekstraklasie? Podyskutuj na Facebooku >>

- Gra w grupie spadkowej idzie nam jak po grudzie. O pierwszej połowie wstyd mi mówić - przyznał obrońca Podbeskidzia. Nie lepiej było po przerwie. Bielszczanie przegrywali i nic nie wskazywało na to, że zdobędą wyrównującego gola. Jednak w ostatniej akcji meczu w pole karne rywali pobiegł właśnie Baranowski i strzałem rozpaczy władował futbolówkę do kieleckiej bramki.

- W drugiej połowie podnieśliśmy się i zaczęliśmy grać w piłkę - ocenił nieco na wyrost postawę swojego zespołu Baranowski. - Korona była groźniejsza pod naszą bramką niż my pod jej, ale ostatecznie oba zespoły mają po punkcie - dodał stoper Górali.

- Od czegoś trzeba zacząć. Przegrywaliśmy w ostatnich meczach, to było dla nas bardzo trudne. Po tym remisie pojawia się szansa, że wszystko może iść ku lepszemu - mówił z nadzieją Baranowski. - Dobrze, że dzisiaj nie przegraliśmy, bo nasze nastroje byłyby jeszcze gorsze. Tak, pojawiło się światełko w tunelu i zwycięstwo w Łęcznej może przybliżyć nas do utrzymania w ekstraklasie - zakończył.

Jesteśmy także na Twitterze. Obserwuj już teraz >>