Sport.pl

Podbeskidzie Bielsko-Biała. Co będzie ze stadionem

Jest wiele miejsc na piłkarskiej mapie Europy, gdzie stadiony zostały wybudowane w momencie świetnych wyników lokalnych klubów. Lepiej i gorzej zarządzane, po oddaniu do użytku funkcjonują, ale nie zawsze są wykorzystywane na miarę możliwości. Jak będzie to wyglądało w Bielsku-Białej?
Miasta, w których drużyny grały w najwyższych ligach, a później spadały, radzą sobie bardzo różnie. Niektórzy prorokowali katastrofę w Tychach po spadku GKS-u, ale nawet w II lidze stadion potrafi zapełnić się kibicami. GKS gra na tyle dobrze, że ma szansę wrócić na zaplecze ekstraklasy.

Spadek to nie problem

Dobitnym przykładem zmarnowania pieniędzy wydanych na budowę stadionu jest za to niemiecki obiekt w Aachen, wybudowany specjalnie dla tamtejszej Alemannii. W 2006 roku awansowała do Bundesligi i władze Akwizgranu pomyślały o budowie olbrzymiego, mającego pomieścić 33 tysiące kibiców stadionu. Klub po roku jednak spadł, dziś występuje w lidze regionalnej. Stadion świeci pustkami, a mieszkańcy Aachen pomstują, bo nie podoba im się utrzymywanie molocha.

Jak wyglądała budowa stadionu w Bielsku-Białej i co o jego przyszłości sądzą w bielskim ratuszu? Lubomir Zawierucha, wiceprezydent miasta, od początku uczestniczył w budowie obiektu przy Rychlińskiego, reprezentując magistrat. Dla niego spadek Podbeskidzia z ekstraklasy to w kontekście stadionu... żaden problem. - Obiekt jest miejski i niezależnie od pozycji naszych drużyn, czyli Podbeskidzia i BKS-u, został zbudowany po to, żeby toczyły się na nim rozgrywki, nieważne jakiego szczebla. Podbeskidzie było przecież w I lidze nie tak dawno i wtedy zainteresowanie kibiców było spore. Ostatni mecz w ekstraklasie z Wisłą Kraków również pokazał, że kibicowski potencjał Podbeskidzie ma ogromny - zauważa odpowiedzialny za inwestycje wiceprezydent miasta.

Sprawa parkingów

Stadion, mimo że nowy, ma wiele mankamentów. Jednym z nich jest brak wystarczającej liczby miejsc parkingowych dla kibiców. - Pierwotny plan z 2008 roku był taki, że zbudujemy wielopoziomowy parking na ul. Broniewskiego. Od tego czasu wiele się jednak wydarzyło - mówi wiceprezydent Zawierucha. - Po pierwsze, przejęliśmy od powiatu szpital niedaleko stadionu, który też potrzebuje miejsc parkingowych. Po drugie, buduje się nowa siedziba policji i jej placówkę z ul. Rychlińskiego przenosimy na ul. Krzywą. Nie zbudujemy zatem wielopoziomowego parkingu na ul. Broniewskiego, bo stałby pusty, ale w zamian koło stacji Bielsko-Biała Lipnik powstaje już parking na ponad dwieście miejsc. Grunt przy ul. Rychlińskiego, na którym w tej chwili mieści się policja, należy do miasta. Po przenosinach policji do nowego budynku wyburzymy starą komendę i utworzymy tam drugi parking na ok. 150 miejsc. Ponadto na skrzyżowaniach ulic Lwowskiej i Krakowskiej oraz Lwowskiej i 11 Listopada powstanie trzeci, wielopoziomowy parking na ponad 400 miejsc, który obsłuży szpital, a na czas meczów także stadion - wylicza Zawierucha. - Na budowę parkingów na terenie całego Bielska-Białej mamy wygospodarowane ponad 50 mln zł - zapewnia. Dodaje, że parkingi będą bezpłatne.

Pomieszczenia dla statystyków

Prezydent Zawierucha wylicza, ile zmian na budowniczych oraz projektantach stadionu wymógł ciągle zmieniający się podręcznik licencyjny. Twierdzi, że to właśnie przez zmiany obiekt nie został jeszcze w całości otwarty. - Nasz problem zaczął się na samym początku, już w fazie zlecenia projektu w 2008 roku. Projekt wtedy stworzony nie współgrał z najnowszymi normami federacji piłkarskich, które zmieniły się diametralnie choćby przed Euro 2012. Już wtedy trzeba było w zasadzie stadion przeprojektować. Zmiany przepisów spowodowały, że musieliśmy stworzyć miejsca parkingowe, które pierwotnie planowaliśmy przy ul. Rychlińskiego, ale uniemożliwiły to protesty wspólnot mieszkaniowych. W efekcie stadion musiał zostać obrócony o 180 stopni - podkreśla Zawierucha.

W związku z wejściem klubu do ekstraklasy wiele kwestii dopracowywanych jest do dziś, to m.in. usytuowanie pokoju do kontroli antydopingowej czy też wygląd i struktura baru dla kibiców przyjezdnych.

- Trzeba wykonać jeszcze kilka ostatnich szlifów, ale mamy nadzieję, że do końca czerwca uzyskamy zgodę na użytkowanie obiektu od wszystkich instytucji, m.in. straży pożarnej oraz sanepidu - tłumaczy Zawierucha. Jego zdaniem nie dało się przewidzieć koniecznych do wprowadzenia zmian w projekcie. - Będąc w ekstraklasie, trzeba było podołać ostrym wymaganiom PZPN-u. Podręcznik licencyjny zmienia się chyba co tydzień! Co jakiś czas przyjeżdżał do nas ich delegat i mówił, co mamy zrobić na stadionie, żeby dostać warunkowo pozwolenie na grę. To są rzeczy, które dzieją się wszędzie, bo nawet na stadionach oddanych nie tak dawno do użytku trzeba wprowadzać pewne innowacje, takie jak np. katedry dla dziennikarzy czy osobne pomieszczenia dla statystyków - konkretyzuje.

Mecze na budowie

W trakcie budowy na jaw wyszło bardzo wiele błędów. Najbardziej spektakularny to ten dotyczący montażu pisuaru zaraz obok wielkiej szyby, przez którą można zajrzeć z zewnątrz. Kibice oraz eksperci narzekają na tunel, przez który każda z drużyn na murawę wychodzi oddzielnie. - Proszę pamiętać, że ten stadion od początku nie był budowany w normalnych warunkach. Nawet przy początkowych założeniach finansowych i organizacyjnych, mówiących o wyburzeniu starego i postawieniu nowego stadionu od podstaw, koszty wynieść miały 121 mln zł. Nowy obiekt musieliśmy budować jednak etapami, bo wiedzieliśmy, że Podbeskidzie i BKS nadal muszą tutaj grać. Właśnie to rodziło niekiedy śmieszne prowizorki, niedokończone rzeczy, z których można było się śmiać, ale proszę pamiętać, że firma budowlana, która przejęła cały teren stadionu podczas budowy, na czas meczów musiała się wynosić ze swoim sprzętem i zostawiać niektóre sprawy rozkopane lub niedokończone. Zazwyczaj podczas budowy ogradza się teren, wyrzuca wszystkich i można pracować. My natomiast musieliśmy w trakcie inwestycji wprowadzać na stadion najpierw 3 tys., a potem 7 tys. kibiców - mówi wiceprezydent.

Białystok droższy o połowę

Zapowiadało się, że koszt budowy stadionu będzie większy. - W 2008 roku projektanci mówili nam, że wzrośnie o 25 procent. Na szczęście ostateczna kwota ze wszystkimi wymuszonymi zmianami w projekcie wyniosła 135 mln zł brutto. W tę cenę wchodzą również wykopy, wyburzenia i ciągle zmieniające się, a potrzebne wyposażenie stadionu. Jasne, że za tę pracę będą nas oceniać różni ludzie, niekoniecznie nam przyjaźni, ale moim zdaniem wybudowaliśmy stadion bardzo ekonomicznie. Porównałem cenę stadionów w Białymstoku i Bielsku-Białej w przeliczeniu na jedno krzesełko. Wyszło mi, że u nas jest to koszt mniejszy o połowę.

Wspomniany na początku stadion w Tychach budowany był ze spokojem, a drużyna GKS-u na czas budowy przeniosła się do Jaworzna. Dlaczego na identycznie rozwiązanie nie zdecydowano się w Bielsku-Białej? - Takie rozwiązanie podwyższa koszty. Po analizie uznaliśmy, że budujemy tak, żeby Podbeskidzie i BKS mogły grać w trakcie budowy. Zmian, o których mówiłem, nie dało się uniknąć! Na stadionach ciągle będzie trzeba coś zmieniać, bo zmieniają się przepisy. Teraz musimy postawić nowe kasy, depozyty. Oddajmy już wreszcie ten stadion w całości, bo największym mankamentem jest fakt, że przez te wszystkie zmiany nie jest jeszcze oddany do użytku - martwi się wiceprezydent.

Iluminacja jak we Wrocławiu

Każdy stadion powinien na siebie zarabiać, inaczej zarządca musi do niego dokładać. Wzorem jest Stadion Narodowy w Warszawie, gdzie ciągle coś się dzieje. - Koszty utrzymania stadionu są stałe i doskonale nam znane. Na chwilę obecną z czynszów płaconych nam przez użytkowników stadionu, wykorzystania powierzchni komercyjnych oraz boksów VIP-owskich jesteśmy w stanie pokryć 60 proc. kosztów utrzymania stadionu. W przyszłości chcemy robić koncerty i inne ważne wydarzenia. Żeby koncert się odbył, trzeba mieć maty zabezpieczające murawę. Na początek chcemy wypożyczyć takie maty od firm, aby później - jeżeli się sprawdzą - kupić takie dla stadionu. Trzeba sprawdzić akustykę, możliwości oświetlenia itd. Myślimy nad tym, bo chcemy jak najlepiej "sprzedać" ten stadion na wydarzenia pozapiłkarskie. Mamy wiele pomysłów na to, żeby nie stał pusty i bezużyteczny - zapewnia Zawierucha. - Stadion będzie zarządzany na razie przez BBOSiR. Nie wykluczamy jednak w przyszłości, że naszym obiektem będzie zarządzała inna spółka - dodaje.

W ratuszu zapewniono nas, że po zakończeniu trzecioligowych rozgrywek rozpoczną się prace związane z wymianą murawy. Co jednak z elewacją stadionu? - Rozmawialiśmy już o tym. Trzeba ten piękny stadion jakoś ładnie z zewnątrz obudować. Najpewniej będzie to iluminacja podobna do tej z wrocławskiego stadionu. Chcemy zachować przeźroczystość w miejscach, gdzie z zewnątrz widoczne są trybuny, ale reszta musi wyglądać bardziej efektownie. Ten stadion ma być wizytówką miasta - kończy Lubomir Zawierucha.