Podbeskidzie wygrywa na oczach trenera Bakero

Podbeskidzie z wielkim trudem wyszarpało komplet punktów ambitnej Odrze. Dzięki temu Górale zrównali się w tabeli I ligi z liderującym od dawna ŁKS-em i do pięciu punktów powiększyli przewagę nad Piastem.
Trener Lecha Poznań Jose Bakero, nie zważając na sporą odległość i nie najlepsza pogodę, w sobotę rano wsiadł do samochodu i pojechał ze stolicy Wielkopolski aż pod granicę z Czechami. Pojawił się na meczu Odry z Podbeskidziem, by obserwować bielszczan, z którymi za półtora tygodnia zagra w półfinale Pucharu Polski. Mecz oglądał w towarzystwie tłumacza, co jakiś czas robił notatki.

W pierwszej połowie meczu szkoleniowiec Lecha zobaczył przeciętną grę Podbeskidzia. Odra, która ma skład montowany na wariackich papierach i boryka się z masą problemów finansowo-organizacyjnych, nie odstawała. - W pierwszej połowie mieliśmy grać ostrożnie, by przeciwstawić się silnemu Podbeskidziu - mówił potem Jarosław Skrobacz, trener Odry. I to się wodzisławianom udawało. Ponad stu kibiców, którzy przyjechali z Bielska-Białej było rozczarowanych po gwizdku na przerwę. Podbeskidzie tylko remisowało, niespecjalnie było widać jakiś pomysł na rozgryzienie rywali.

W przerwie Bakero o bielszczanach mówił jednak z uznaniem. - Po kilku zagraniach widać, że to zespól z czołówki pierwszej ligi. Zdaję sobie sprawę, że gdyby przyszło im walczyć z silniejszym przeciwnikiem, zagraliby zupełnie inaczej. Wyeliminowali Wisłę i to jeden z powodów, dlaczego postanowiłem obejrzeć ich z bliska - powiedział "Gazecie" Hiszpan i wrócił do swoich notatek.

Po przerwie mecz miał dość niespodziewany przebieg. Przede wszystkim sensacyjne prowadzenie objęła Odra. Po dośrodkowaniu z prawej strony, piłkę z rąk wypuścił bramkarz Richard Zajac i z najbliższej odległości do siatki wpakował ją Tomasz Stolpa, który kilkadziesiąt sekund wcześniej wszedł na boisko.

Górale pokazali jednak charakter. Tym razem na pochwałę zasłużył przede wszystkim Dariusz Kołodziej. Po rocznym epizodzie w Górniku Zabrze, wrócił do Podbeskidzia, ale nie odzyskał wielkiej formy. Kołodziej jest tylko dublerem, ale w sobotę przypomniał, że dysponuje potężnym strzałem. Do wyrównania doprowadził uderzeniem z kilkunastu metrów. Po kolejnych pięciu minutach Kołodziej zaskoczył bramkarza strzałem z rzutu wolnego.

- Piłkarze Podbeskidzia zupełnie mnie zasłonili, nic nie widziałem. Kołodziej nas zaskoczył, choć trener uczulał nas, by uważać na jego strzały - mówił po spotkaniu bramkarz Odry Michał Buchalik.

Po kolejnych strzałach Kołodzieja Bakero zapisywał coś w notesie. - To nawet fajnie, że się mnie boją. Do Poznania pojedziemy po zwycięstwo, ale najważniejsza jest jednak liga. Dziś z wielkim wysiłkiem wytargaliśmy Odrze te trzy punkty - przyznał Kołodziej.

Gospodarze w ostatnich minutach zamknęli faworytów na ich połowie i próbowali zaskoczyć Zajaca. Tym razem Słowak był jednak czujny.

Odra Wodzisław - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (0:0)

Bramki: 1:0 Stolpa (64.), 1:1 Kołodziej (72.), 1:2 Kołodziej (78.)

Odra: Buchalik - Marek, Sobik (62. Sikorski), Cybulski, Caha Ż - Brzozowski, Kuczok (82. Nganbe), Jary, Skrobacz (62. Stolpa) - Odunka, Figiel Ż

Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Dancik, Konieczny, Osiński - Metelka, Koman (46. Kołodziej), Rogalski, Łatka (80. Ziajka Ż) - Demjan, Cieśliński (46. Patejuk).

Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 800.