GKS Tychy mógł mieć napastnika za darmo, ale... zamknęli mu biuro

Patryk Tuszyński z Lechii Gdańsk był bliski transferu do beniaminka pierwszej ligi.
"Ofertę w piątek po południu, a więc w ostatnim dniu okienka transferowego, złożyła Lechia, zapewniając, że utrzyma zawodnika na swojej liście płac i chciała tylko zakwaterowania piłkarza w Tychach na koszt Tyskiej Spółki. Odpowiedź brzmiała: "ale u nas biura są już zamknięte" - informuje portal silesiasport.com.

Henryk Drob, dyrektor GKS-u podkreśla, że nie było w tym złej woli tyskiego klubu. - Chcieliśmy tego zawodnika, ale oferta przyszła zbyt późno, żeby zrealizować ten transfer. Przepisy o oknie transferowym wymagają zmiany. Czy to nie dziwne, że w trakcie rozgrywek można potwierdzić do gry "wolnego" [bez przynależności klubowej - przyp.red.] zawodnika zza granicy, a nie można dać szansy gry młodemu piłkarzowi z niższej gry? Grupa klubów wnioskuje o zmiany i niewykluczone, że jeszcze w trakcie tej rundy ten przepis ulegnie modyfikacji - mówi Drob.

 GKS-owi przydałby się kolejny napastnik. W pięciu dotychczas rozegranych meczach tyszanie trafili do bramki rywala tylko raz. - W ostatniej kolejce w meczu z Polonią Bytom powinniśmy strzelić kilka bramek, ale zrobiliśmy bohatera z bramkarza bytomskiego klubu [Mateusz Mika - przyp.red.]. Zgadzam się, że nasz dorobek punktowy nie jest najlepszy, ale też uważam, że dotychczas rozegrane mecze pokazują, że GKS ma potencjał. Spotkania z Zawiszą Bydgoszcz i Flotą Świnoujście - dziś najlepszymi pierwszoligowcami - zaangażowanie i umiejętności, jakie w nich zaprezentowaliśmy dają nadzieję, że wkrótce zaczniemy wygrywać. Wierzę, że stanie się to już w następnej kolejce w Nowym Sączu - dodaje dyrektor tyskiego klubu.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »