GKS Tychy walczy z niesprawiedliwą łatką

Piotr Mandrysz, trener GKS-u Tychy, nie może zgodzić się z tezą, że jego zespół preferuje wyłącznie defensywny styl gry.
Przed GKS-em sobotni mecz z Cracovią. Zespół z Krakowa walczy o powrót do ekstraklasy. Tymczasem GKS, który miał bić się o utrzymanie, też jest blisko czołówki (do drugiej w tabeli Cracovii traci tylko sześć punktów).

Tyszanie grają bardzo skutecznie i efektywnie. Do zdobycia aż 26 punktów potrzebowali raptem 14 bramek. Po kolejnych meczach tyskiej drużyny rywale podkreślają, że GKS to dobrze zorganizowany zespół, który stawia przede wszystkim na defensywę.

- Ludzie, którzy patrzą na naszą grę z boku, różnie mogą ją oceniać. Mnie jednak trudno się zgodzić z tezą, że tyski zespół preferuje wyłącznie defensywny styl. W tym sezonie chyba tylko dwa razy zagraliśmy ultradefensywnie. Staramy się grać do przodu, ale nie ukrywamy, że cały czas mamy z tym problem. Jako beniaminek chcemy się spokojnie utrzymać, co powoli realizujemy. Szanuję więc obecne dokonania moich piłkarzy, bo raczej nikt się nie spodziewał, że na tym etapie rozgrywek będziemy tak wysoko w tabeli, z takim dorobkiem punktowym - mówi na internetowej stronie klubu trener Piotr Mandrysz.

- Całe życie grałem ofensywny futbol i chcę, żeby tak też było z drużynami, które prowadzę. Nasza gra zmieni się na pewno w momencie, kiedy będziemy mogli pozyskiwać nie tylko zawodników z kartkami na ręku. Sposób gry ulegnie również poprawie wtedy, gdy większość piłkarzy okrzepnie na tyle w pierwszej lidze, że będą grali z większą odwagą. Miejmy nadzieję, że doświadczenie, które nabędą, i umiejętności, które podniosą, będą na tyle duże, że pozwolą na to, żeby atrakcyjność zawodów była większa niż dotychczas - dodaje Mandrysz.

Początek sobotniego meczu w Jaworznie o godzinie 12.