Piotr Mandrysz, trener GKS-u Tychy, przekona się, jakim rywalem jest jego syn

Przed trenerem Piotrem Mandryszem wyjątkowy mecz. Pierwszoligowe spotkanie GKS-u Tychy z Bogdanką Łęczna będzie również rywalizacją ojca z synem.
Sobotnim meczem w Łęcznej GKS zakończy tak udaną rundę jesienną. Mandrysz czeka na to spotkanie, gdyż po raz pierwszy będzie miał okazję zmierzyć się z synem: 21-letnim pomocnikiem Bogdanki Robertem Mandryszem.

- Robert to młody zawodnik, więc z racji tego nie miałem go jeszcze okazji poznać jako rywala. Ciekawi mnie, jak to będzie. W takich momentach jednak na pewno nie ma mowy o sentymentach. Wygrać chce zarówno ja, jak i syn. Podczas meczów skupiam się zazwyczaj tylko na własnej drużynie. Teraz nawet gdybym nie chciał, to w podświadomości pewnie i tak będę zerkał, jak radzi sobie na boisku. Oczywiście jeśli wystąpi. Tym bardziej że na żywo w akcji widziałem go po raz ostatni przeszło rok temu, w spotkaniu Pogoni Szczecin z Kolejarzem Stróże - mówi internetowej stronie klubu szkoleniowiec GKS-u.

Syn też jest ciekawy rywalizacji z ojcem. - Mamy ze sobą dobry kontakt, który cały czas utrzymujemy, dlatego w sobotę po meczu, bez względu na wynik, porozmawiamy. Stąd też nie ma mowy o żadnym obrażaniu z mojej strony, jeśli wygra tyski zespół. Mam nadzieję, że tata myśli podobnie - podkreśla były piłkarz Gwarka Zabrze.