Trener GKS-u Tychy Piotr Mandrysz nie myśli o ekstraklasie, ale o... utrzymaniu

PRZEGLĄD PRASY. - Nie mamy stadionu, 80 procent moich piłkarzy po raz pierwszy zetknęło się z tym szczeblem rozgrywek, do tego mamy określone ograniczenia budżetowe. Nie możemy więc snuć wielkomocarstwowych planów - zaznacza na łamach katowickiego Sportu trener szóstej drużyny pierwszej ligi Piotr Mandrysz.
- Biorąc pod uwagę nasze możliwości finansowe w rundzie jesiennej i tak osiągnęliśmy wynik ponad stan - mówi trener tyskiej drużyny. - Tyle że na razie 29 punktów nie gwarantuje nam utrzymania, ale wiosną powinniśmy zdobyć tych 11 brakujących - dodaje.

- Lepiej regularnie jeść małą łyżką niż sięgać po chochlę, bo wtedy można się udławić - podkreśla Mandrysz, który nie dostrzega dyskomfortu u swoich piłkarzy z powodu gry na pustawym stadionie w Jaworznie. - Jest jeden plus tej sytuacji: chłopcy przynajmniej słyszą moje podpowiedzi z ławki - uśmiecha się trener.

Więcej w sobotnim Sporcie.