Trener pierwszoligowej rewelacji przywołuje przykład Milika. "To nie jest łatwa sprawa"

Piotr Mandrysz, trener GKS-u Tychy, podkreśla, że jego zespół wykonał jesienią "plan maksimum".
GKS, czyli zespół bez stadionu i z przeciętnym budżetem - dyrektor klubu Henryk Drob uważa, że tyszanie mają najniższy budżet w pierwszej lidze - był prawdziwą rewelacją rozgrywek. Duża w tym zasługa trenera Piotra Mandrysza.

- To zawsze jest miłe dla zespołu, jak również dla trenera, gdy inni ludzie z branży doceniają efekty wykonywanej pracy. Wykonaliśmy plan maksimum - mówi szkoleniowiec internetowej stronie klubu.

Mandrysz wyróżnił kilku piłkarzy, którzy dołączyli do zespołu przed sezonem. Słowa pochwały należą się przede wszystkim Piotrowi Misztalowi, Piotrowi Rockiemu i Adrianowi Chomiukowi. Trener nie zapomina też o tyskiej młodzieży. Zaznacza jednak, że juniorom nie jest łatwo rywalizować o miejsce w podstawowym składzie GKS-u.

- Nie oszukujmy się, to jest I liga, która ma określone wymagania. Nie zawsze trafi się piłkarz pokroju Arkadiusza Milika, który w młodym wieku wskoczy do składu. Nawiązując do Milika, chciałem powiedzieć, że na początku występował przecież w trzecioligowym Rozwoju Katowice, a dopiero później w Górniku Zabrze. Potrzebował roku, żeby się rozwinąć, dlatego to nie jest łatwa sprawa - dodaje Mandrysz.

Szkoleniowiec zapowiada, że w styczniu na treningach GKS-u pojawią się testowani już w Tychach Adrian Imiela z Granatu Skarżyska-Kamiennej i Marcin Ściański z Ruchu Zdzieszowice.

Mandrysz nie wyklucza też powrotu Damiana Szczęsnego, który nie sprawdził się w Podbeskidziu Bielsko-Biała.

- Drzwi w Tychach są dla niego otwarte. Widziałbym Damiana w zespole, ale pytanie, czy również sam zawodnik by tego chciał. Sytuacja w Bielsku-Białej powinna wyjaśniać się z każdym dniem, dlatego liczę, że w najbliższej przyszłości wszystko będzie jasne - mówi trener.