Klubowa legenda pod wrażeniem dokonań GKS-u Tychy, ale wskazuje też braki

Kazimierz Szachnitowski, jednak z legend tyskiego klubu, liczy, że w 2013 roku beniaminek pierwszej ligi odważniej postawi na wychowanków.
59-letni Szachnitowski uczył się grać w piłkę w Stali Jasień. Szybko jednak trafił do Zastalu Zielona Góra, gdzie już w wieku 13 lat grał w jednej drużynie z 19-latkami! Do tyskiej drużyny trafił w sezonie 1974/75 i z miejsca stał się ulubieńcem kibiców. Przebojowy napastnik był nazywany "Ayalą", a to z powodu długich, sięgających do ramion włosów, co upodobniało go do Rubena Hugo Ayali - popularnego wtedy piłkarza z Argentyny. W barwach GKS-u rozegrał 88 ligowych spotkań, w których strzelił 19 bramek. W 1976 był ważnym ogniwem drużyny, która zdobyła wicemistrzostwo Polski.

Po zakończeniu kariery Szachnitowski był trenerem i działaczem GKS-u.

- Jestem pod wrażeniem. Sam awans na zaplecze Ekstraklasy był rewelacyjną sprawą, bo warunki aby to osiągnąć nie były łatwe. Myślę o braku stadionu, który powodował, że trzeba było ciągle grać na wyjazdach. Chłopcy jednak przezwyciężyli ten problem i zarówno mentalnie, jak i sportowo byli bardzo mocni. Dodatkowo wielkim plusem jest postawa tyszan na boiskach pierwszej ligi, gdzie na początku nie wszystko układało się po naszej myśli - mówi.

Przypomnijmy, że po rundzie jesiennej tyszanie zajmują wysokie szóste miejsce. Szachnitowski wierzy, że może być lepiej, ale pod pewnymi warunkami.

- Uważam, że w drużynie brakuje kogoś, kto poukładałby i pokierował grą w środku pola. Mam również nadzieję, że większą szansę, niż do tej pory na pokazanie swoich umiejętności otrzymają nasi młodzi chłopcy. GKS w przyszłości będzie miał kim grać, bo w drużynach młodzieżowych są talenty - podkreśla "Ayala".

Wybierz wydarzenie roku w śląskim futbolu