Kibice GKS Tychy wciąż tęsknią za tym napastnikiem. Dziś rozrusznik w sercu i renta

Internetowa strona GKS-u Tychy wspomina napastnika, który zapisał się jako ?jeden z najskuteczniejszych w historii klubu?. 45-letni Krzysztof Sitko jest dziś na rencie po poważnej operacji serca.
Sitko był ulubieńcem kibiców GKS-u na przełomie lat 80. i 90. Zagrał w 240 ligowych meczach tyskiej drużyny, w których zdobył 90 bramek. - Minęło już tyle lat, a niektórzy ludzie wciąż mnie pamiętają. Sprawia mi to ogromną przyjemność. Szczególnie sytuacje, kiedy idę ulicą i czasem ktoś zupełnie obcy zatrzyma mnie, poda rękę i zapyta: "Co u ciebie słychać, Krzysiu?" Jest to tym bardziej miłe, że nigdy nie uważałem się za jakąś gwiazdę. Po prostu w dawnych czasach robiłem na boisku to, co do mnie należało - mówi.

Sitko grał w drużynie, w której prym wiedli Radosław Gilewicz, Krzysztof Bizacki, Mirosław Rus czy Rafał Oprzondek. Sam uchodził za cichego i spokojnego, ale nie przeszkodziło mu to zostać kapitanem GKS-u.

- Wyboru kapitana dokonywała cała drużyna. Byłem tym trochę zdziwiony, ale nie wypadało odmówić. Jeśli dobrze kojarzę, to tę funkcję pełniłem przez rok i wbrew pozorom potrafiłem zaznaczyć swoją obecność w szatni. Mimo wszystko najpierw starałem się jednak wszystkich wysłuchać. Świetnym kapitanem był Radek Gilewicz. "Gilu" mimo młodego wieku brylował na boisku i miał posłuch w drużynie. Wyróżniały go cechy przywódcze. Zresztą tak samo jak "Bizaka". Co ważne, obaj zawsze prosto z mostu mówili, co im się nie podoba i co należy zmienić w naszej grze - podkreśla.

Wspomniany Bizacki gra w pierwszoligowym GKS-ie do dziś. Za kilka dni (7 kwietnia) będzie świętował 40. urodziny. "Bizak" nie ukrywa, że to Sitko był dla niego wzorem napastnika.

- Krzyśkowi udało się mnie przewyższyć i to w bardzo dużym stopniu. Cieszę się z tego powodu, bo "Bizak" to swój chłop. Dziwię się, a jednocześnie podziwiam go, że chce mu się jeszcze ganiać za piłką na tak wysokim poziomie. To jest jednak typ zawodnika, który przez cały mecz może być niewidoczny, ale jednym podaniem czy uderzeniem robi różnicę na korzyść swojej drużyny. Mało, nawet w obecnych czasach, jest w Polsce piłkarzy, którzy potrafią z taką dokładnością posłać prostopadłą piłkę do napastnika - mówi.

Sitko zakończył swoją przygodę z piłką w 1995 roku. Miał wtedy tylko 27 lat. Po przejściu do Górnika Lędziny okazało się, że ma problemy z nadciśnieniem. - Badania jasno wskazywały, że nie mogę już uprawiać sportu, a na dodatek niezbędne okazało się wstawienie rozrusznika serca. W 1995 roku zawiesiłem buty na kołku, a dwa lata później przeszedłem pierwszą operację, która później musiała jeszcze zostać powtórzona. Obecnie jestem na rencie i nie ukrywam, że stale szukam sposobu zarobienia paru dodatkowych groszy - mówi.

Więcej o Krzysztofie Sitko przeczytacie - TUTAJ.