GKS Tychy przegrywa mimo interwencji sezonu. Poznaliśmy też mistrza ciętej riposty

Okocimski przyjeżdża na mecze ze śląskimi drużynami jak po swoje. GKS Tychy dołączył do Polonii Bytom oraz GKS-u Katowice, które także straciły komplet punktów w starciu z drużyną z Brzeska. Tyszanie przegrali drugi mecz w sezonie na własnym boisku.
- Przegraliśmy ten mecz w głowach. Fakt, że wygrana mogła nas wywindować na trzecie miejsce, chyba sparaliżował moich piłkarzy. Zagraliśmy słabo. Trudno byłoby kogoś wyróżnić. Zespół gości wygrał zasłużenie - komentował trener Piotr Mandrysz.

Spotkanie rozpoczęło się od z pozoru nic nieznaczących incydentów, które jednak pokazały, że sędzia Artur Ciecierski nie jest w najwyższej formie. Arbiter z Warszawy nie wyłapał na przykład ręki Tomasz Balula. Nawet jeżeli Ciecierski uznał zagranie za takie, które nie wpłynęło na przebieg akcji, to i tak powinien użyć gwizdka. Piłka kopnięta przez stopera GKS-u trafiła bowiem do rąk bramkarza Piotra Misztala.

- Albo ręka, albo wolny pośredni za podanie do bramkarza! - pokrzykiwał trener Czesław Palik.

Potem Ciecierski puścił grę mimo faulu Marcina Folca na Piotrze Komanie. Pomocnik Okocimskiego padł, ale akcja była kontynuowana. Gdy po kilkudziesięciu sekundach sędzia w końcu podbiegł do piłkarza, ten zdobył się na ciętą ripostę. "Nie. Nie dostałem. Po prostu sobie leżę".

Zagubiony arbiter w końcu sięgnął po kartki. W jednym wypadku uczynił to jednak zbyt pochopnie. Zagranie Adama Imieli na pewno nie kwalifikowało się na karę. Jakub Kowalski z Okocimskiego po prostu stracił równowagę w starciu z rywalem. Sędzia jednak sięgnął po kartkę. Niestety dla Imieli już po raz drugi w meczu. W 41. minucie pomocnik GKS-u musiał opuścić boisko.

- Obudźcie się! - krzyknął do sędziów Bartłomiej Bobla, drugi trener tyskiej drużyny, ale równie dobrze mógł skierować te słowa do piłkarzy. Tyszanie już dawno nie prezentowali się tak niemrawo jak w pierwszej połowie spotkania z drużyną z Brzeska.

GKS nie radził sobie z pressingiem rywala. Niemal nie zagrażał bramce Okocimskiego. Akcje zespołu z Małopolski były ciekawsze. Brakowało im jednak wykończenia, precyzji. Tak jak na początku drugiej połowy, gdy interwencją sezonu popisał się Piotr Misztal. Bramkarz GKS-u w ciągu kilku sekund obronił dwa uderzenia z czterech metrów! Po zmarnowanej okazji za głowy trzymali się Paweł Smółka i Damian Byrtek.

Misztal poległ dopiero, gdy rywal ustawił piłkę na jedenastym metrze. Rzut karny dla Okocimskiego - po faulu Łukasz Kopczyka na Mateuszu Niechciale - też był mocno dyskusyjny.

Nie posądzamy Ciecierskiego o to, że świadomy swoich błędów postanowił wyrównać szanse, ale tak to jednak wyglądało, gdy w 61. minucie wyrzucił z boiska Pawła Smółkę po faulu na Bartłomieju Babiarzu.

Wtedy to cała ławka rezerwowych Okocimskiego zerwała się na równe nogi, by wykrzyczeć, co myśli o pracy arbitra. - Widziałem już słabsze sędziowanie. To było wtedy, gdy pracowałem w Ekstraklasie. Czasy były jednak wtedy inne. Nie chcę obwiniać arbitra za naszą porażkę, ale moim zdaniem sędziował słabo. Nie widziałem faulu Imieli, po którym dostał czerwoną kartkę. Byłem za daleko, by oceniać, czy rywalowi należał się rzut karny - mówił Mandrysz.

- Wygrał zespół bardziej umotywowany i momentami grający niezłą piłkę. Zwycięstwo zasłużone. Potrafiliśmy wykorzystać czas, gdy graliśmy w przewadze. Przypomnę jednak, że wcześniej zmarnowaliśmy fantastyczną okazję, gdy w przeciągu kilku sekund bramkarz GKS-u obronił dwa strzały z trzech metrów. Takie sytuacje śnią się po nocach. Te punkty przywracają nas do życia - dodał Palik.

GKS Tychy - Okocimski Brzesko 0:1 (0:0)

Bramka: 0:1 Wojcieszyński (56. - rzut karny)

GKS: Misztal - Mańka, Kopczyk, Balul, Chomiuk - Szczęsny (46. Wawoczny), Babiarz Ż (70. Bukowiec), Imiela Ż, CZ, Rocki Ż (79. Małkowski) - Bąk, Folc

Okocimski: Kozioł - Wawryka, Byrtek, Kucharski, Niechciał - Kowalski (87. Chyła Ż), Koman, Flis Ż (71. Ogar), Wojcieszyński, Łytwyniuk Ż (76. Darmochwał) - Smółka CZ

Sędziował: Artur Ciecierski (Warszawa)

Widzów: 300