Sport.pl

Kompromitacja sędziego w meczu GKS-u Tychy. "To był wielbłąd"

GKS Tychy ograł Wisłę Płock, a o trzy punkty było łatwiej dzięki wpadce sędziego Roberta Małka.
Arbiter z Zabrza pogubił się przy zmianie Patrika Czarnoty. Słowak tak wolno schodził z boiska, że Małek postanowił go ukarać żółtą kartką za opóźnianie gry. Czarnota, gdy zorientował się, co mu grozi, wyskoczył za linię boczną jak oparzony. Małek zdążył jednak pokazać mu kartkę, gdy ten stał jeszcze na boisku. To była druga żółta kartka Słowaka, więc sędzia powinien w tym momencie nie dopuścić do zmiany, a Czarnotę odesłać do szatni.

Małek jednak zezwolił GKS-owi na grę w pełnym składzie.

- Zawsze staram się skupiać na tym, jak grał mój zespół, a nie doszukiwać się przyczyn porażki poza zespołem. Nie da się jednak ukryć, że błędów sędziowskich było zbyt dużo. GKS powinien grać ostatni kwadrans w dziesiątkę. Nie twierdzę, że dzięki temu tego meczu byśmy nie przegrali. Nie da się jednak ukryć, że czerwona kartka znacznie ułatwiłaby zadanie mojej drużynie. To nie był błąd, a wielbłąd sędziego. Żeby jednak było jasne - nie zwalam winy za porażkę na arbitra - podkreślał Marcin Kaczmarek, trener Wisły Płock.

Więcej o: