Sport.pl

GKS Tychy wygrywa po 36 latach przerwy! "Przeszedłem do historii"

GKS Tychy w pięknym stylu wypunktował GKS Katowice. Tyszanie czekali na wygraną w śląskich derbach długie 36 lat.
- No to przeszedłem do historii. Ja i mój zespół - uśmiechał się Jan Żurek, trener tyskiej drużyny. - Źle się dla nas ułożyło to spotkanie. Nie wiem kto, ale popełniliśmy błąd, który kosztował nas szybką stratę bramki. Zespół źle zareagował. Nie wiedzieliśmy, co mamy grać. Dokonałem zmian. Zmodyfikowałem w przerwie taktykę i zaczęło to wyglądać lepiej. Ważna była bramka na wyrównanie. Ważna była dyscyplina. Przed nami jeszcze wiele pracy, ale teraz cieszymy się z ważnej wygranej w derbowym meczu. Na początku tygodnia śmiałem się do zawodników, że jeżeli wygrają, to mają dodatkowy dzień wolnego. Słowo się rzekło - mówił Żurek. Kazimierz Moskal, trener GKS-u Katowic, był dla odmiany w podłym humorze. - Nie mam słów, by określić to, co się stało. Jest mi wstyd. Za szybko uwierzyliśmy, że mamy ten mecz pod kontrolą. Za szybko uwierzyliśmy też chyba, że będziemy walczyć o ekstraklasę. Przed nami wciąż dużo pracy. Jestem zdegustowany. Trudno zrozumieć to, co stało się po przerwie - komentował.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Więcej o:
Komentarze (2)
GKS Tychy wygrywa po 36 latach przerwy! "Przeszedłem do historii"
Zaloguj się
  • adis94

    Oceniono 7 razy 3

    Tytuł tego artykuły brzmi tak jakby GKS nie wygrał żadnego meczu od 36 lat. A więc musieli by grać w B - klasie ...

  • st.pauli

    Oceniono 8 razy -2

    "No to przeszedłem do historii", wykwakał pan trener Żurek. Trudno nie przyznać mu racji, skoro GKS Tychy wygrał z GieKSą po raz trzeci w historii. Jak powszechnie wiadomo, do historii przechodzi ten, kto po raz trzeci coś uczyni. Na przykład do historii nie przeszedł sir Edmund Hillary, pierwszy zdobywca Mount Everestu, lecz ten słynny himalaista, który zdobył go po raz trzeci. Panu trenerowi Żurkowi gratuluję więc kolejnego - po twierdzeniu, że nic nie wiedział o kupowaniu meczów w tzw. ekstraklasie w sezonie 2002/2003 - wykwitu poczucia humoru a la Allan Stewart Koenigsberg. Mija się pan z powołaniem. Heynckesem czy Guardiolą już pan nie zostanie, ale drugim Woodym jeszcze pan może.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX