Sport.pl

Pechowiec, jakich mało, znowu trenuje z GKS-em Tychy. "Trudno w to uwierzyć"

Tyszanie zdążyli już zapomnieć, jak smakuje rywalizacja w pierwszej lidze, ale zespół i tak wciąż pracuje pełną parą.
ŚLĄSK.SPORT.PL na Facebooku. Czy już nas polubiłeś? >>

Trener Jan Żurek zaplanował po zakończeniu rundy wielki przegląd kadr i konsekwentnie swój plan realizuje. Na treningach pierwszej drużyny GKS-u pojawiają się piłkarze z rezerw, z tyskiej Akademii Piłki Nożnej, zawodnicy, którzy byli ostatnio wypożyczeni do innych klubów, a także testowani.

Szkoleniowiec oceni ich umiejętności w sparingach, które zaplanował na ten tydzień. GKS zagra z Iskrą Pszczyna (4 grudnia) i Pniówkiem Pawłowice Śląskie (6 grudnia). W planach jest jeszcze spotkanie z LZS-em Piotrówka.

- Po tym pracowitym tygodniu usiądziemy z trenerem i porozmawiamy o zmianach kadrowych, jakie dotkną zespół w przerwie zimowej - zapowiada Henryk Drob, dyrektor klubu. Działaczy na pewno czekają rozmowy z zawodnikami, którym kończą się kontrakty. Na nowe umowy czekają Mariusz Masternak, Damian Czupryna i Krzysztof Bizacki. Z tej trójki na przedłużenie kontraktu na pewno zapracował Masternak, który jesienią był podstawowym obrońcą GKS-u.

GKS rozgląda się też za wzmocnieniami. - Na pewno przydałaby się większa rywalizacja w środku pola i ataku, gdzie jednak prym wiedzie przede wszystkim Paweł Smółka. O miejsce w pomocy na pewno może powalczyć Mateusz Bukowiec, który był ostatnio wypożyczony do Ruchu Zdzieszowice. Wszystko w jego nogach - zaznacza Drob, który liczy też na Pawła Króla.

Ten 26-letni obrońca to pechowiec, jakich mało. Król pozostaje zawodnikiem GKS-u już od półtora roku, ale w oficjalnym meczu jeszcze nie zagrał. Zawodnik ciągle zmaga się z kontuzjami kolan. - Jeżeli się nie mylę, to przeszedł aż pięć operacji. Teraz znowu powoli wchodzi do treningu. Mocno wierzę w to, że wiosną pomoże nam w walce o ligowe punkty - mówi Drob.

Jeżeli rehabilitacja będzie się przedłużać, to może być i tak, że Król nie zagra w żadnym meczu GKS-u i latem przyszłego roku - gdy kończy mu się kontrakt - odejdzie. - Aż trudno uwierzyć w taki scenariusz. Nikt nie ma do Pawła pretensji. Miał strasznego pecha. Wierzę, że wszystko, co najgorsze już za nim. A kontrakt zawsze można przedłużyć - mówi Drob.

Więcej o: