Krzysztof Bizacki na rozdrożu. GKS Tychy nie chce stracić weterana

Krzysztof Bizacki nie przedłuży kontraktu z pierwszoligowym GKS-em Tychy, ale to nie oznacza, że kończy z grą w piłkę nożną.
Bizacki pożegnał się z drużyną, gdy ta wyjeżdżała na zgrupowanie do Bielska-Białej. To właśnie wtedy trener Jan Żurek zakomunikował mu, że nie ma szans na dalszą grę w pierwszej lidze.

- Mogę powiedzieć, że wzięto mnie z zaskoczenia - uśmiecha się były gracz m.in. Ruchu Chorzów i Odry Wodzisław. - Może to i dobrze. Nie było czasu na rozpamiętywanie i bicie się z myślami. Nieoczekiwanie zyskałem kilka dni wolnego, więc mogłem wyjechać z dziećmi na ferie - opowiada.

Bizacki w GKS-ie już nie zagra, ale z klubem się nie żegna. - GKS zbyt wiele zawdzięcza Bizackiemu, żeby teraz mógł odejść ot tak. Rozmawiamy o dalszej współpracy. Krzysiek może zostać skautem, dołączyć do sztabu szkoleniowego, pracować z młodzieżą - wylicza Henryk Drob, prezes klubu.

Były piłkarz GKS-u potwierdza. - Rzeczywiście jestem po rozmowach z klubowymi działaczami. Teraz musimy uzgodnić szczegóły. Myślę, że na początek mogę być skautem. W ten sposób pomóc klubowi znaleźć piłkarzy, którzy w przyszłości będą grali w ekstraklasie. Zastanawiam się też nad pracą trenera. Na pewno chcę pogłębić swoją wiedzę w tym zakresie. A zacząć mogę chociażby od pracy z młodzieżą w Akademii Piłki Nożnej GKS-u - dodaje.

Co ciekawe, Bizacki wcale nie ma zamiaru zrywać z piłką nożną. - Wciąż ciągnie mnie na boisko. W pierwszej lidze nie było już dla mnie miejsca, ale myślę, że w niższych ligach spokojnie dałbym jeszcze radę. Chciałbym to połączyć z pracą w GKS-ie. Ten temat również jest otwarty - podkreśla były reprezentant Polski.

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o GKS-ie Tychy na Facebooku >>

Gdzie wiosną objawi się nowy, nieznany szerszej publice, rewelacyjny piłkarz: