Sport.pl

GKS Tychy wyszarpał punkty Stomilowi Olsztyn. Trener wbiegł w pole karne

GKS Tychy wygrał mecz ze Stomilem Olsztyn, który może mieć kluczowe znaczenie w walce o utrzymanie w pierwszej lidze. Dzięki zwycięstwo śląski zespół opuścił strefę spadkową. 
Słaba postawa GKS-u w rundzie rewanżowej sprawiła, że spotkanie ze Stomilem urosło dla tyszan do rangi jednego z najważniejszych wiosną. GKS od dawna balansuje na granicy strefy spadkowej, ale niepokojące jest to, że powoli maleje liczba drużyn, kosztem których GKS może wydostać się ponad kreskę. Jedną z takich ekip jest właśnie Stomil, który też niebezpiecznie ciąży ku drugiej lidze.

Na szczęście na boisku w Jaworznie nie było widać, że o punkty mierzy się dwóch pierwszoligowych słabeuszy. Więcej, to było jedno z najciekawszych spotkań, jakie GKS rozegrał w tym sezonie w roli gospodarza.

Działo się już od pierwszych minut. Na początku groźniejszy był zespół gości. Po uderzeniu Łukasza Jeglińskiego piłkę niemal z linii bramkowej wybił Mariusz Zganiacz. Gorąco było też po akcji Yasuhiro Kato. Japończyk uciekł obrońcom i z bliska huknął, ile sił, ale w ostatniej chwili pod nogi rzucił mu się Piotr Misztal i zatrzymał piłkę.

Tyszanie odpowiedzieli akcją Marcina Wodeckiego, uderzeniem głową Łukasza Kopczyka i przede wszystkim strzałem Denisa Popovicia. Stomil kilka razy pewnie łapał graczy GKS-u na spalonym, ale gdy Wodecki dograł piłkę do Popovicia, to jednak piłkarze z Olsztyna przysnęli. Słoweniec został więc sam na dziesiątym metrze i pewnie przymierzył do siatki.

Po przerwie tempo spotkania na szczęście nie osłabło, a emocje chwilami były takie, że na boisko (i to w pole karne) wbiegł nawet trener GKS-u. Nie był to co prawda Jan Żurek, a jego asystent Krystian Odrobiński, a stało się to w chwili, gdy Michał Trzeciakiewicz omal nie zdobył wyrównującej bramki.

Odrobiński, który prowadził wtedy rozgrzewkę dla rezerwowych zawodników za linią końcową boiska, dojrzał, że Trzeciakiewicz pomógł sobie przy strzale ręką. Były gracz GKS-u był tym faktem tak zbulwersowany, że wbiegł w pole karne, by zasygnalizować sędziemu przewinienie. Opłaciło się. Trzeciakiewicz został ukarany żółtą kartką.

Jak już jesteśmy przy zagraniach ręką, to była jeszcze jedna sytuacja, która wzbudziła kontrowersje. Tym razem to zawodnicy Stomilu domagali się sprawiedliwości. Po uderzeniu Tomasza Bzdęgi wyglądało bowiem na to, że Adrian Chomiuk - obrońca GKS-u - zatrzymując piłkę, pomógł sobie właśnie ręką. Olsztynianie krzyknęli wtedy: "Karny!!!" Ale sędzia nakazał grać dalej.

Po stracie bramki Stomil był drużyną lepszą, ale obrona GKS-u nie popełniła błędu, który mógłby ją kosztować stratę bramki. Dwa razy (przy strzałach Bzdęgi i Trzeciakiewicza) znakomicie zachował się też Misztal. 

Kibicujesz piłkarzom? Dołącz do nas na Fejsie! >>

GKS Tychy - Stomil Olsztyn1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 Popović (32.)

GKS: Piotr Misztal - Chomiuk Ż, Kopczyk, Masternak, Mączyński - Grzybek (66. Dzięgielewski Ż), Zganiacz, Gąsior Ż (61. Zunić), Popović, Szczęsny - Wodecki (76. Małkowski)

Stomil: Skiba - Bucholc, Kucharski Ż (44. Remisz), Czarnecki, Głowacki - Lech, Jegliński, Bzdęga (81. Kun), Szymonowicz, Kato (46. Trzeciakiewicz Ż) - Darmochwał

Sędziował: Sebastian Idzik (Poznań)

Widzów: 200

Więcej o: