Sport.pl

Marek Igaz bohaterem Tychów

PRZEGLĄD PRASY. Bramkarz GKS-u Tychy w ostatniej minucie obronił rzut karny i dzięki temu jego drużyna nie przegrała. - Jeszcze nigdy nie brałem udziału w tak szalonym spotkaniu - mówi słowacki bramkarz ?Sportowi?.
W meczu były aż cztery rzuty karne, ale tylko dwa zostały wykorzystane - jeden przez Sandecję i jeden przez Tychy.

Gospodarze nie wykorzystali jeszcze dwóch jedenastek; za pierwszym razem nie trafili w bramkę, za drugim - Igaz obronił uderzenie rodaka Mateja Nathera. Była już wtedy druga minuta doliczonego czasu gry!

- Najpierw chciałem rzucić się w ciemno w prawą stronę, ale gdy Matej Nather nadbiegał, to w głowie zaświtała mi pewna myśl: stój do końca, wyczekaj. To był impuls, ponieważ bramkarzowi trudno jest stać nieruchomo i czekać, co zrobi egzekutor. Tym razem się udało. Po meczu podziękowaliśmy sobie, ale nie zagadałem do Nathera, bo widziałem, jaki jest zły - mówi Igaz.

Słowacki bramkarz ma kontrakt w Tychach do grudnia.

Więcej w "Sporcie".

"Czarodziej z Malediwów" uzdrowił Piasta Gliwice? Podyskutuj na Facebooku >>

Więcej o: