Sport.pl

GKS Tychy odbił się od dna. Dużo szczęścia!

GKS Tychy od dobrej chwili zmierzał w stronę drugiej ligi. Po trzecim w sezonie zwycięstwie ten kierunek nieco się zmienił.
W której lidze GKS Tychy zagra na nowym stadionie? Podyskutuj na Facebooku >>

GKS nadal z tymczasowym trenerem Tomaszem Wolakiem, ale gra drużyny już bardziej na poważnie. Tyszanie popadli w takie tarapaty, że nie mogą czekać spokojnie na punkty do czasu, aż w klubie pojawi się nowy szkoleniowiec. A wiele wskazuje, że ten obejmie obowiązki dopiero po zakończeniu jesiennych rozgrywek.

Na razie więc za wyniki wciąż odpowiada Wolak, którego wspiera Damian Galeja. Więcej, to Galeja jest wpisywany do protokołu jako pierwszy szkoleniowiec. Dzieje się tak dlatego, że to były gracz Ruchu Chorzów ma niezbędne uprawnienia na prowadzenie drużyny w pierwszej lidze, a Wolak jeszcze nie.

Wolak to trener, który żyje przy linii. Krzyczy, gestykuluje, podpowiada, a jak trzeba - także głośno gani. Ta jego energia udzieliła się drużynie, która w meczu z Dolcanem w końcu zasuwała aż miło. To był GKS, który może i się mylił, ale przede wszystkim walczył.

Co ważne, tyszanie mieli też pomysł na grę. Tak jak wtedy, gdy Marcin Radzewicz zamienił na lewym skrzydle Marcina Wodeckiego, a potem z wyczuciem zszedł do środka i precyzyjnym strzałem głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Przy bramce fantastyczną asystą popisał się Damian Szczęsny.

Dolcan to jedna z tych drużyn w pierwszej lidze, którą złamać najtrudniej. Przed meczem z GKS-em zespół z Ząbek zanotował tylko jedną porażkę (0:3 z Chrobrym Głogów). Drużynę z Mazowsza wyróżnia również to, że rekordowo często remisuje. Aż 11 spotkań Dolcanu (najwięcej w lidze) kończyło się w tym sezonie podziałem punktów.

Po przerwie zespół z Ząbek ruszył mocno po ten swój jeden ulubiony punkt. Pod bramką Piotra Misztala kilka razy było naprawdę gorąco. Bramkarz GKS-u największym kunsztem i refleksem popisał się w akcji, gdy w ciągu kilku sekund odbił piłkę po groźnych strzałach Adriana Łuszkiewicza i Damiana Świerblewskiego. Misztal miał też szczęście, tak jak wtedy, gdy po uderzeniu Szymona Matuszka piłkę z linii bramkowej wybił Marcel Wawrzynkiewicz.

Po przerwie GKS nastawił się przede wszystkim na obronę wyniku i szczęśliwie, ale swój cel zrealizował. I to w dziesiątkę, bowiem od 88. minuty po drugiej żółtej kartce dla Mateusza Bukowca tyszanie grali w osłabieniu.

Pierwszą rundę rozgrywek GKS zakończył wygraną, ale na tym nie koniec grania w tym roku. Przed śląską drużyną jeszcze dwa mecze awansem - z Sandecją Nowy Sącz i Stomilem Olsztyn.

GKS Tychy - Dolcan Ząbki 1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 Radzewicz (40.)

GKS: Misztal - Wawrzynkiewicz, Kopczyk (69. Kozans), Masternak, Mączyński - Szczęsny (75. Nitkiewicz), Bocian, Bukowiec Ż, CZ (88.), Radzewicz, Wodecki (82. Biskup) - Kowalczyk.

Dolcan: Leszczyński - Zembrowski Ż, Klepczarek, Cichocki - Tarnowski, Łuszkiewicz Ż, Mazek (74. Osoliński), Matuszek Ż, Świerblewski (67. Włodarczyk) - Piesio, Chałas.

Sędziował: Mateusz Złotnicki (Lublin).

Widzów: 200.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Więcej o: