GKS Tychy będzie się męczył jeszcze pół roku. "Nie zrobimy nic więcej"

GKS Tychy już czwarty sezon musi sobie radzić bez stadionu. To z pewnością odbija się na formie i wynikach śląskiego pierwszoligowca.
GKS Tychy będzie bronił się przed spadkiem? Podyskutuj na Facebooku >>

Tomasz Hajto, nowy trener GKS-u Tychy, wierzy, że śląski pierwszoligowiec będzie perfekcyjnie przygotowany do rundy rewanżowej. - Potrzebujemy boisk treningowych, hali, zgrupowania w dobrych warunkach - podkreśla. Stąd m.in. decyzja, żeby zrezygnować z obozu w kraju na rzecz lutowego zgrupowania w Turcji.

Byli trenerzy tyskiej drużyny mieli podobne oczekiwania, ale te często rozmijały się z rzeczywistością. Piotr Mandrysz opowiadał nam, jak zawodnicy jeździli na treningi prywatnymi samochodami, a zespół przebierał w kilku szatniach, co nie sprzyjało integracji drużyny.

- Staramy się wyciągać wnioski z wcześniejszych niedociągnięć. Także się uczymy. Zmiany w sztabie trenerskim i organizacyjnym GKS-u to również czytelny sygnał, że chcemy być lepsi. Funkcjonowanie pierwszej drużyny jest trudne przede wszystkim dlatego, że jesteśmy klubem bez stadionu. Nie zrobimy nic więcej, jeśli chodzi o infrastrukturę. Musimy się przemęczyć jeszcze przez pół roku, do chwili otwarcia nowego obiektu. Mimo wszystko zapewniam, że zrobimy co w naszej mocy, żeby zespół był przygotowany do rozgrywek jak najlepiej - mówi prezes Alina Sowa.

Prezes spółki "Tyski Sport" przyznaje, że po zatrudnieniu trenera Hajty i dyrektora Marcina Adamskiego znacząco wzrosła wartość medialna klubu. - Mam nadzieję, że będzie to z korzyścią dla GKS-u, a z czasem o naszej drużynie będzie się mówiło lepiej również pod względem wyników sportowych - dodaje.

Czy Tomasz Hajto sprawdzi się w roli trenera GKS-u Tychy?