Sport.pl

Sędzia pomógł GKS-owi Tychy? "Przed sezonem było szkolenie"

Tomasz Hajto, trener GKS-u Tychy, wierzy, że po wygranej z liderem z Niecieczy jego piłkarze uwierzą w swoje umiejętności. Kto jednak wie, jakim wynikiem zakończyłby się ten mecz, gdyby nie kontrowersyjna decyzja sędziego. 
Tyszanie wygrali drugi mecz w rundzie wiosennej. Zwycięstwo z Termaliką jest tym cenniejsze, że zespół z Niecieczy przyjechał do Jaworzna jeszcze jako lider pierwszoligowych rozgrywek.

- Wiedzieliśmy, że to poukładany, dobrze zorganizowany zespół, który strzela sporo bramek. Cenię pracę trenera Piotra Mandrysza, z którym miałem okazję rywalizować jeszcze na boisku. Wierzę, że ta strata punktów nie przeszkodzi mu w awansie do Ekstraklasy - mówił Hajto.

Mandrysz nie miał jednak powodów do zadowolenia. - Drugie tej wiosny wyjazdowe spotkanie i druga porażka. To na pewno nie jest powód do satysfakcji. Zespół GKS-u Tychy był dobrze zorganizowany, dobrze się bronił. Mieliśmy przewagę, ale za posiadanie piłki, niestety, punktów się nie przyznaje. Oddaliśmy za mało strzałów, by zdobyć gola - mówił Mandrysz.

Facebook? » | A może Twitter? »


Termalika mogła jednak wywieźć z Jaworzna jeden punkt. W końcówce spotkania gościom należał się rzut karny za zagranie ręką Marcela Wawrzynkiewicza.

- Było zagranie piłki ręką. Obrońca odniósł w tej sytuacji korzyść. Mieliśmy szkolenie przed sezonem i sędziowie nas uczulali na tego typu zagrania. Jeżeli jest to zgodne z tym co nam mówili, a wierzę że tak, to powinien być odgwizdany rzut karny - ocenił trener zespołu z Niecieczy.

Więcej o: