Sport.pl

Niezadowolony Tomasz Hajto. GKS Tychy znowu na remis, ale walczy dalej

- W ostatnich meczach brakuje nam szczęścia, ale wiemy, że musimy na nie zapracować - stwierdził po spotkaniu w Bytowie trener GKS-u Tychy Tomasz Hajto.
GKS Tychy uratuje się przed spadkiem? Podyskutuj na Facebooku >>

Tyszanie, którzy w tabeli pierwszej ligi zajmują miejsce spadkowe, zremisowali 1:1 na wyjeździe z Bytovią, czyli rywalem w walce o utrzymanie. - Do 70. minuty prezentowaliśmy się nieźle, prowadziliśmy 1:0. Później jednak daliśmy sobie narzucić styl gry gospodarzy, którzy strzelili nam bramkę, a potem mogli strzelić kolejne - relacjonował Hajto.

I właśnie za grę w końcówce trener GKS-u miał największe pretensje do swojej drużyny. - Gdy się prowadzi na wyjeździe 1:0, to w głowach piłkarzy dzieje się coś takiego, że oni sami się cofają. Często trenerzy rozrysowują przeróżne taktyki, a i tak zawodnicy realizują to, co mają w głowach - denerwował się Hajto. - Nie do końca jestem zadowolony z remisu, bo przyjechaliśmy tu po komplet punktów - dodał.

Na sześć kolejek przed końcem tyszanie są na trzecim od końca miejscu w tabeli i tracą do bezpiecznej pozycji pięć punktów. - Walczymy do końca, wszystko się jeszcze może zdarzyć. Mamy do zgarnięcia 18 punktów i nie poddamy się, choć mocno wieje nam wiatr w oczy. Wierzę, że szczęście wróci do nas. Dzisiaj potrzebowaliśmy jeszcze jednej bramki, aby móc grać spokojnie. Znowu się jednak nie udało. W tygodniu musimy ciężko pracować, koncentrując się na kolejnym meczu - zakończył Hajto, którego zespół za tydzień zmierzy się w Jaworznie w przedostatnią w tabeli Pogonią Siedlce.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Więcej o: