Sport.pl

GKS Tychy. Pożegnanie kapitana. Ale czy na pewno?

Podczas meczu GKS-u z FC Koeln doszło do niecodziennego zdarzenia. Szansę gry dostał również zawodnik... Rozwoju Katowice.
Kiedy GKS Tychy wróci do pierwszej ligi? Podyskutuj na Facebooku >>

Nie był to jednak przypadkowy gracz, ale Łukasz Kopczyk - długoletni kapitan GKS-u, który prowadził ten zespół w czwartej ligi aż na zaplecze ekstraklasy. Zimą tego roku Kopczyk dowiedział, że nie będzie już w Tychach potrzebny. Tomasz Hajto, ówczesny trener zespołu, obiecał mu jednak, że zagra w barwach GKS-u na otwarcie obiektu.

Hajty w Tychach już nie ma, ale klub dotrzymał słowa. Po przerwie Kopczyk wszedł na boisko, a zszedł z niego jeszcze przed końcowym gwizdkiem. Pobiegł potem na trybuny i bratał się kibicami, którzy długo dziękowali mu za grę dla GKS-u.

- Mecz z FC Koeln mogę ocenić bardziej jako kibic niż piłkarz. Zagrałem, żeby się przywitać i jednocześnie pożegnać. Zagraliśmy z drużyną, z którą nie poradziłby sobie żaden polski zespół. Mam nadzieję, że to spotkanie doda wiary piłkarzom GKS-u przed rywalizacją w drugiej lidze - mówił Kopczyk, który wcale nie kończy gry w piłkę i naszym zdaniem w przyszłości jeszcze wróci do tyskiej drużyny.

- W przerwie letniej nie było takich rozmów. A co będzie za pół roku, gdy skończy mi się kontrakt z Rozwojem? Życie nauczyło mnie, że to tak długi okres, że nie można niczego przewidzieć. Na koniec mogę powiedzieć, że ekipa, która jest dziś w Tychach, jest moim zdaniem mocniejsza od tej, którą żegnałem zimą - ocenił.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Więcej o: