Sport.pl

Trener GKS-u Tychy po meczu z ROW-em 1964: Czas pokaże, ile wart jest ten remis

Kamil Kiereś unikał oceny, czy punkt przywieziony z Rybnika to sukces czy porażka. - Dowiemy się tego na koniec sezonu - podkreślał.
ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

Tyszanie, choć przeważali, to tylko zremisowali na inaugurację drugoligowej wiosny. Najlepszej okazji nie wykorzystał Mateusz Bukowiec, który w 86. minucie trafił w poprzeczkę. - Zabrakło trochę szczęścia. Moja drużyna była jednak cały czas w grze i to cieszy - mówił trener GKS-u.

Kiereś nie ukrywał, że przyjechali do Rybnika po trzy punkty. - Chcieliśmy od początku zaatakować. Tak też było, choć zabrakło wykończenia. Potem niepotrzebnie wdaliśmy się w boiskową walkę - ocenił trener tyszan.

Dietmar Brehmer, trener ROW-u 1964 Rybnik, podkreślał, że przez ostatnie dwa tygodnie jego zespół trenował na naturalnej nawierzchni. Natomiast dla GKS-u Tychy to był właściwie pierwszy kontakt z zieloną murawą w tym roku. - Absolutnie nie chcę tu szukać żadnego alibi. Dla każdego zawodnika wyjść i zagrać dobry mecz to tylko kwestia głowy. Dla każdego zespołu po długich i ciężkich przygotowaniach pierwszy mecz to niewiadoma. Nie ukrywam, że chcieliśmy dobrze pokazać się na wyjeździe. Jesienią u siebie zdobywaliśmy punkty, a na wyjazdach przegrywaliśmy po głupio straconych bramkach. Dziś defensywa stanęła na wysokości zadania - zaznaczył Kiereś.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Więcej o: