Rodzina Gancarczyków szykuje się na Zagłębie Sosnowiec

Sosnowieccy piłkarze po raz pierwszy w tym sezonie zagrają na wyjeździe. Zespół nie narzeka, gdyż Stadion Ludowy kojarzy się teraz Zagłębiu z porażkami i obraźliwymi okrzykami kibiców.
Terminarz drugiej ligi zdawał się być dla Zagłębia wymarzony. W pierwszych pięciu kolejkach sosnowiczanie zagrają aż z czteroma beniaminkami. Nic tylko wygrywać i budować przewagę nad resztą stawki. Nic z tych rzeczy - beniaminkowie się nie dają. Zagłębie zdołało jeszcze szczęśliwie zremisować z Gryfem Wejherowo, ale potem przyszły porażki z Rozwojem Katowice i Lechem Rypin. Teraz czas na czwartego beniaminka i wyjazdowe spotkanie z MKS-em Oława.

- Liczyłem, że Stadion Ludowy będzie naszą ostoją. Na razie nic z tego nie wyszło. Teraz wierzę, że drużyna odbuduje się na wyjazdach - mówi Leszek Baczyński, prezes drugoligowca.

MKS to pod jednym względem rywal niezwykły. O jego sile stanowi rodzina Gancarczyków. Krzysztof, Mateusz i Waldemar mogą zagrać przeciwko Zagłębiu. Był jeszcze najstarszy Andrzej, ale właśnie przeniósł się do grającej w klasie A Burzy Chwalibożyce . Na meczu go jednak nie zabraknie, gdyż jest drugim trenerem MKS-u. Dodajmy, że w Oławie zaczynali też kariery Marek i Janusz Gancarczykowie, którzy przebili się do ekstraklasy (Śląsk Wrocław, Polonia Warszawa i Zagłębie Lubin).

Początek sobotniego meczu o godzinie 16.