Pokaz siły i jedności Zagłębia Sosnowiec. Rybnik znowu rozbity!

Po czterech porażkach z rzędu na Stadionie Ludowym Zagłębie w końcu zgarnęło - kosztem Energetyka ROW Rybnik - komplet punktów. To był najlepszy mecz drużyny Jerzego Wyrobka w tym sezonie. Po spotkaniu okazało się jednak, że kibice Zagłębia są obrażeni.
- Wygrał zespół, który bardzo do tego dążył. Nie zdaliśmy egzaminu. Wiedzieliśmy, że po czterech porażkach z rzędu Zagłębie będzie gryzło trawę. I tak właśnie było. Dostaliśmy bramkę, gdy wszystko było pod kontrolą. Nie pierwszy raz tracimy gola, gdy mamy we własnym polu karnym przewagę - ocenił Ryszard Wieczorek, szkoleniowiec śląskiej drużyny.

- Jestem zaskoczony wynikiem meczu. Zespół z Rybnika nie zasłużył na tak wysoką porażkę - mówił Wyrobek.

Kibice Zagłębia żałują, że zespół z Sosnowca nie gra z Energetykiem ROW Rybnik choćby co drugi tydzień. Rok temu drużyna ze Stadionu Ludowego ograła rywala ze Śląska aż 4:0. Było to najbardziej okazałe zwycięstwo w rozgrywkach.

W sobotę ROW znowu wystąpił w roli drużyny, która pozwoliła gospodarzom uwierzyć, że w drugiej lidze nie muszą być tylko dostarczycielem punktów.

Zagłębie bez dwóch zdań rozegrało najlepszy mecz w sezonie. Akcje w ataku były szybkie i pomysłowe. Ofensywni piłkarze mocno angażowali się w grę, a obrońcy byli nieustępliwi.

Piękną bramkę po strzale z dystansu zdobył Tomasz Szatan. Sprytem i precyzją popisał się Dawid Weis, który spokojnie przelobował Daniela Kajzera, bramkarza ROW-u.

Rafał Jankowski podwyższył prowadzenie po przytomnym uderzeniu głową, a Michał Cyganek dokończył dzieła zniszczenia popisując się efektownym strzałem z dystansu

Zagłębie w końcu było drużyną. Po golu Weisa piłkarze podbiegli do trenera Wyrobka i razem celebrowali sukces. To był pokaz siły i jedności. Zabawne było zachowanie Rafała Jankowskiego, który niemal po ojcowsku wyściskał siwą głowę doświadczonego szkoleniowca. - Myśleli, że się przewrócę, dlatego mnie podtrzymali - żartował Wyrobek.

Po stracie drugiej bramki piłkarze z Rybnika przejęli inicjatywę, ale ich akcjom długo brakowało jednak precyzji, bądź błysku, który mógłby przesądzić o skutecznym zakończeniu.

W końcówce trafił Roland Buchała. Na więcej gości nie było stać.

Interwencją spotkania, a może i sezonu popisał się Dawid Kudłacz, który zatrzymał piłkę po kolejnym strzale głową Buchały. To był mistrzowski pokaz intuicji i refleksu, gdyż Buchała strzelał "szczupakiem" z pięciu metrów! - Jak on tego nie strzelił, wie tylko on sam - mówił Wieczorek.- Oblaliśmy egzamin. Bramki na 2:0 i 3:1 - trudno wytłumaczyć. Gdyby nie te gole to może byśmy tego nie przegrali - dodał trener ROW-u.

Po meczu piłkarze Zagłębia chcieli świętować wygraną razem z kibicami, którzy najgłośniej wspierali zespół. Fani jednak poczekali na drużynę i ... odwrócili się na pięcie.

Zagłębie Sosnowiec - Energetyk ROW Rybnik 4:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Szatan (39.), 2:0 Weiss (48.), 2:1 Buchała (83.), 3:1 Jankowski (90. + 1.), 4:1 Cyganek (90. + 3.)

Zagłębie: Kudła - Ostrouszko, Białek, Jarczyk, Ninković - Ryndak (66. Sierczyński), Matusiak, Lachowski Ż, Weis (86. Pajączkowski) - Szatan (75. Cyganek Ż), Jankowski Ż.

Energetyk ROW: Kajzer - Krotofil, Grolik, Szary, Szatkowski Ż (62. Kurzawa) - Kutarba (80. Steuer), Jary (79. Kapsrzyk), Muszalik, Kostecki - Wieczorek, Gładkowski (62. Buchała).

Sędzia: Artur Ciecierski (Warszawa)

Widzów: 2 000.