Zagłębie chce mieć kolejnego olimpijczyka. Wystarczy 200 tysięcy złotych rocznie na cały klub?!

Zagłębie Sosnowiec to nie tylko piłkarze i hokeiści, którzy grają pod tym zasłużonym szyldem, ale i szermierze. Czy to właśnie oni dadzą miastu nad Brynicą kolejnego olimpijczyka?
Do szermierczych sal kibice zaglądają rzadko. O wyczynach szablistów, florecistów i szpadzistów jest głośno raz na cztery lata, gdy żyjemy nadzieją, że zapracują na powiększenie naszego medalowego konta podczas igrzysk olimpijskich. A jaka jest codzienność? Szermiercze kluby także zmagają się z problemami finansowymi. Trenerzy martwią się, że na zajęcia przychodzi coraz mniej utalentowanej młodzieży.

Postanowiliśmy sprawdzić jak to wygląda w Sosnowcu, gdzie przed laty walczyli tej klasy zawodnicy co Jarosław i Krzysztof Koniuszowie, czy Rafał Sznajder, czyli uczestnicy mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich.

Trwa właśnie trening. Kilkanaście osób - chłopcy i dziewczyny - wsłuchuje się we wskazówki trenera. Imituje jego ruchy. W przedsionku sali jeden rodzic. Nie patrzy na swoją pociechę, tylko czyta książkę.

- Przed laty sama siedziałam w czasie treningu z książką, gdy tuż obok szermierki uczyła się moja córka - mówi Beata Rak, prezes Towarzystwa Miłośników Szermierki Zagłębie.

Sosnowieccy szermierze uważają, że są trzecią sekcją w mieście po hokeistach i piłkarzach. Stawiamy jednak, że jeżeli jakiś klub wychowa w Sosnowcu kolejnego olimpijczyka to będzie to właśnie TMS.

- Taki jest nasz cel - mówi Sznajder, który po zakończeniu kariery został działaczem stowarzyszenia. W klubie odpowiada za finanse. - Nie narzekamy, ale zawsze mogłoby być lepiej - zaznacza.

Roczny budżet klubu to około 200 tysięcy złotych. Głównym sponsorem jest miasto, który inwestuje w szermierkę około 150 tysięcy złotych na sezon. - Ostatnio, gdy okazało się, że pieniędzy jednak braknie, to najbardziej odczuli to trenerzy, którym obcięliśmy wynagrodzenia. Nie mamy już szkoleniowców na etatach. Większość trenerów pracuje w szkołach - mówi Rak.

W Zagłębiu trenuje dziś siedemdziesięciu zawodników. Miesięczna składka to 50 złotych. Najlepsi mogą liczyć na miejskie stypendia. A "najlepsi" to dziś zagłębiowskie dziewczyny. - I to zdecydowanie! Dziewczyny garną się do tego sportu. Są sumienne i dobrze zorganizowane. Chłopcy... Hmmm. Czasami to jest tragedia! Zapuszczeni fizycznie. Nie przygotowani do wysiłku - ocenia Sznajder.

TMS ma obecnie 22 reprezentantów Polski w różnych kategoriach wiekowych. Czy wśród nich jest przyszły olimpijczyk? - Mocno w to wierzymy. W przeciwnym wypadku ta praca nie miałaby sensu - mówi Sznajder, który reprezentował Polskę na trzech igrzyskach.