Tajemnicze pożegnanie Zagłębia Sosnowiec z "uśmiechniętym przestępcą"

Marcin Lachowski to nie był dla Zagłębia Sosnowiec piłkarz jakich wielu. Przez prawie dziesięć lat zapracował na miano jednego z najważniejszych zawodników klubu w XXI wieku.
Informacja o rozwiązaniu kontraktu z 31-letnim pomocnikiem zaskoczyła nie tylko kibiców sosnowieckiej drużyny. - Nie do końca zrozumiałe jest dla mnie to, co wydarzyło się w ciągu kilku ostatnich dni. Nie po to podpisywałem ważny jeszcze kilka lat kontrakt i rozgłaszałem wszem i wobec, że chcę w Zagłębiu skończyć karierę, by teraz go nagle rozwiązywać. Nie chciałem tego - powiedział portalowi zaglebie.sosnowiec.pl Lachowski.

Piłkarz prawdopodobnie zapłacił za grzechy sprzed lat i swój udział w aferze korupcyjnej. Miasto, które jest właścicielem klubu ze Stadionu Ludowego nie chce mieć na liście płac ludzi, którzy ustawiali mecze. Trudno żałować piłkarzy, którzy oszukiwali kibiców, sponsorów i samych siebie, ale jednak przypadek Lachowskiego jest szczególny. Piłkarz nie bał się mówić o swoim udziale w smutnym procederze. Żałował tego i zachęcał innych, żeby przyznali się do winy.

- Ludzi dotykają różne tragedie, katastrofy, ja trafiłem do aresztu. To nic miłego. Niewielu piłkarzy przeżyło to co ja, o niewielu było też tak głośno, i to w negatywnym kontekście. Ja się cieszę, że w końcu wzięto się za korupcję, bo to choroba, która toczy piłkę od dawna. Odkąd gram i pamiętam, to zawsze o niej słyszałem. Nie zawsze dotyczyła bezpośrednio mnie i mojej drużyny, ale czaiła się gdzieś obok. Nie jestem świętym człowiekiem i nigdy nim nie byłem. Wokół siebie dostrzegam jednak wielu obłudników, o których wiem, że maczali w tym procederze palce, a teraz silą się i kreują na moralne autorytety. Tacy ludzie nie mają prawa mnie oceniać! Ich słowa to dla mnie bełkot. Nie oszukujmy się. Czystego sumienia nie ma nikt z nas. Apeluję do ludzi związanych z piłką nożną - idźcie do prokuratury i przyznajcie się - mówił nam sześć lat temu.

Lachowskiego najbardziej irytowały wtedy niektóre publikacje i zdjęcia. - W "Fakcie" zrobili ze mnie "uśmiechniętego przestępcę". Zdjęcie zrobiono mi, gdy wyszedłem z aresztu i zobaczyłem, że tuż obok stoją moja mama i najlepszy kolega. On rzucił coś do śmiechu, ja zażartowałem. I poszło... - opowiadał.

Po rozstaniu z Zagłębiem Lachowski - który zarządza też kawiarniami - zapowiedział, że nie kończy jeszcze z graniem w piłkę.

Wybierz wydarzenie roku w śląskim futbolu
Więcej o: