Trener Zagłębia Sosnowiec miał sen, który nigdy się nie spełnił

Wiosną za wyniki Zagłębia Sosnowiec będzie odpowiadał nowy duet trenerski. Mirosławowi Kmieciowi będzie pomagał w pracy Artur Derbin.
Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


37-letni Derbin wraca do Zagłębia po dziesięciu latach. - Odchodziłem w dramatycznych okolicznościach, gdyż złamałem nogę podczas meczu z Miedzią Legnica. Wracam w innej roli, ale do tego zawodu jestem trochę przygotowany, gdyż byłem asystentem trenera Kmiecia w Beskidzie Andrychów, prowadziłem samodzielnie Unię Dąbrowa Górnicza, a także byłem grającym asystentem w walczącej o awans Przemszy Siewierz. Jest to dla mnie nowe wyzwanie, ale bardzo się z niego cieszę. Jest to także duża odpowiedzialność - mówi Derbin, który wystąpił w 199 meczach zespołu ze Stadionu Ludowego.

Drugi trener Zagłębia nie wyklucza, że nadal będzie wybiegał na boisko w składzie Przemszy Siewierz (liga okręgowa), którą reprezentował w rundzie jesiennej. A czy w razie potrzeby mógłby też zagrać w drugiej lidze w barwach Zagłębia? - To chyba pytanie na prima aprilis? - uśmiecha się. - Powiem tak - w życiu wszystko jest możliwie. Wspominałem o kontuzji, po której powiedziałem, że nie będę już grał w piłkę. Uraz psychiczny był straszny, ale szybko zmieniłem zdanie. Miałem nawet takie sny, w których żegnałem się albo chciałem pożegnać się z publicznością zgromadzoną przy okazji meczu Zagłębia. Nie było mi to dane. Teraz przychodzę w innej roli. Co tu dużo ukrywać, bardzo się z tego cieszę. Będzie kolejna okazja do wspominania tamtych wspaniałych lat. Najważniejsza będzie jednak teraźniejszość i przyszłość - zaznacza Derbin.



Więcej o: