Sport.pl

Zagłębie Sosnowiec wspomina legendarnego piłkarza. "Dla niego nie było rzeczy niemożliwych"

Włodzimierz Mazur - legenda Zagłębia Sosnowiec stanie się w niedzielę bliższy młodym kibicom, którzy znają tego piłkarza tylko z opowiadań. Podczas XVIII Halowych Mistrzostw Zagłębia, będących jednocześnie Jego memoriałem, fani będą mogli obejrzeć na telebimie archiwalny materiały wideo o ikonie klubu.
Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


- Jestem jednym z inicjatorów tego turnieju. Przy pierwszej edycji również byłem prezesem Zagłębia. Formuła jest prosta, wyłaniamy mistrza Zagłębia, do tego gramy i dobrze się bawimy wspominając legendę naszego klubu. Najważniejsze, by przy okazji rozegrania mistrzostw pomóc rodzinie i nie zapomnieć o Włodku. Tak jak śpiewano "Mazur Włodzimierz, nie rusz Włodka, bo zginiesz". Tutaj przychodzi się przede wszystkim, żeby pomóc. Imprezę robimy jak najmniejszym kosztem, by jak największe wsparcie przekazać wdowie po Włodku. Nie zapominajmy o tym, że Włodek wyszedł z zagłębiowskiego klubu, z Kazimierza. Dlatego ten turniej jest również dla drużyn z niższych lig - mówi Leszek Baczyński, prezes Zagłębia.

Nie potrafił odmówić

Włodzimierz Mazur urodził się 18 kwietnia 1954 roku w Opatowie. Żył krótko, bo zmarł w Sosnowcu w 1988 roku. W najwyższej klasie rozgrywkowej rozegrał w barwach Zagłębia 282 spotkania, strzelił w nich 79 goli. Dwukrotnie sięgał po Puchar Polski (1977 i 78), w 1977 roku został królem strzelców ekstraklasy (17 goli). Mazur grał również w reprezentacji Polski, dla której zdobył 3 bramki.

- Gdy przechodziłem do Zagłębia jako doświadczony zawodnik to Włodek dopiero wchodził w drużynę, między nami była spora różnica wieku. Młody piłkarz pokazał na treningach, iż ma duże predyspozycje. Wszyscy mówili, że będzie dobrym zawodnikiem i sprawdziło się. Grał w reprezentacji, został królem strzelców pierwszej ligi. Bardzo dobrze współpracowało się z nim na boisku i poza nim - wspomina były piłkarz i trener Zagłębia, Władysław Szaryński.

To nie tylko sportowe osiągnięcia przyniosły Włodzimierzowi Mazurowi wielu wielbicieli i przyjaciół. Był niezwykłym człowiekiem, nigdy nie odmawiał znajomym w potrzebie. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Dlatego, gdy po jego śmierci wdowa po piłkarzu zachorowała, znajomi z boiska postanowili stworzyć Memoriał Mazura - turniej, który jest jednocześnie Halowymi Mistrzostwami Zagłębia Dąbrowskiego w piłce nożnej.

Pierwszy memoriał odbył się w 1996 roku, w najbliższą niedzielę piłkarze z naszego regionu zmierzą się po raz 18., by uczcić pamięć wybitnego piłkarza i człowieka. - Włodek nie potrafił nikomu odmówić, on już taki był. Ktoś go o coś prosił, to stawał na głowie, by pomóc. Dla niego nie było rzeczy niemożliwych, były tylko trudne do wykonania. O Włodku mogę wypowiadać się w samych superlatywach, dusza człowiek. Przyciągał kibiców na stadion, gdyż był dobrym piłkarzem, ale jednocześnie czasem zbytnio kombinował. Pamiętam jak dziś, kiedy w Pucharze Polski chciał podobnie jak Antonin Panenka pokonać z rzutu karnego bramkarza Widzewa. Niestety, Stanisław "Burza" Burzyński nie ruszył się i pewnie złapał strzał Włodka. Wtedy się przeliczył, jednak w reprezentacji taką bramkę zdobył. Ile on w swojej karierze strzelił wspaniałych bramek... - wspomina kolega z boiska Marek Jędras.

- Pamiętam mecz w reprezentacji, ten rzut karny w meczu z Holandią [1979 rok - przyp. red.], Włodek położył bramkarza i posłał piłkę lekkim strzałem w środek bramki. W pamięci mam też spotkanie finału Pucharu Polski na Stadionie Śląskim w 1978 roku, kiedy to pokonaliśmy Piasta Gliwice 2:0. Włodek strzelił jedną z bramek. Byłem wtedy kapitanem i pamiętam jak dziś, jaki ten puchar był ciężki - kontynuuje Szaryński. - Oczywiście w głowie mam jeszcze pamiętny ligowy mecz z Widzewem. Smolarek i spółka byli pewni zwycięstwa, ale my zagraliśmy chyba najlepszy nasz mecz i wygraliśmy 5:2. To były dobre czasy - dodaje.

Prąd go poraził

- Po meczu z Holandią, w którym strzelił pamiętnego karnego w stylu Panenki, miał do odbioru talon samochód. Był to polonez, więc pojechaliśmy do Polmozbytu. Na placu stało mnóstwo samochodów, ale to naprawdę mnóstwo. W samym środku stał polonez w kolorze groszkowym. Jak Włodek go zobaczył to powiedział: "Biorę ten". Jego nazwisko zadziałało, wyjechali wszystkimi innymi, by dostać się do wybranego samochodu i przekazali go zawodnikowi: "Panie Włodku, dla pana wszystko!". Wtedy piłkarze, a w szczególności Włodek, mieli inny autorytet. To był człowiek, który wśród kibiców zawsze miał szacunek - wspomina były piłkarz i dyrektor Zagłębia, Jerzy Lula.

Karny na dwa tempa to był znak firmowy Włodka Mazura. - W pamięci mam zacięty półfinałowy mecz Pucharu Polski. Graliśmy w Warszawie z Legią, prowadziliśmy 1:0, dochodziła 90 minuta, więc krzyknąłem do piłkarzy, by już nie atakowali, by pograli piłką i skoncentrowali się na utrzymaniu korzystnego wyniku. Nic z tego. Dworczyk próbował szarpnąć na skrzydle, straciliśmy piłkę i po chwili bramkę. W dogrywce nie udało się nic strzelić. O wyniku zadecydowały karne, oczywiście miałem swoich stałych egzekutorów, wśród nich był Włodek. Jak zwykle chciał strzelić na dwa tempa, bramkarza położył, ale ten jakimś cudem jeszcze złapał piłkę, na szczęście 5 cm za linią. Oj, były wtedy nerwy! Wygraliśmy jednak w karnych 5:3, a w finale rozprawiliśmy się z Piastem sięgając po puchar. Włodek był wspaniałym piłkarzem. Jest wielki żal, że los nie pozwolił mu żyć dłużej - podkreśla Józef Gałeczka, były piłkarz i trener Zagłębia.

Włodzimierz Mazur dla wielu obrońców był najgorszym koszmarem. - Włodek był jednym z najlepszych środkowych napastników w Polsce. Na zajęciach taktycznych trener Gałeczka często mnie ustawiał przeciwko Włodkowi. Był to piłkarz, który świetnie się zastawiał ciałem, bardzo ciężko mu było zabrać piłkę, to był wybitny napastnik. Zresztą nie tylko ja miałem problem, żeby go powstrzymać. Większość często lepszych ode mnie obrońców, gdy tylko Włodek był w formie nie miała z nim szans - wspomina Janusz Koterwa, były piłkarz Zagłębia.

- W meczu, który rozegraliśmy ze Swarovskim Innsbruck (1:1), Włodek po jednej ze swoich akcji oddał tak silny strzał, że bramkarz po sparowaniu go jeszcze przez jakieś trzy minuty trzepał bolącymi rękoma, wyglądał tak jakby go prąd poraził. Włodek miał niemożliwie silne uderzenie - zdradza z uśmiechem na ustach Lula.

XVIII Halowe Mistrzostwa Zagłębia w piłce nożnej imienia Włodzimierz Mazura odbędą się w niedzielę w hali widowiskowo-sportowej przy ul. Żeromskiego w Sosnowcu.

Uczestnicy turnieju

Grupa I

Zagłębie Sosnowiec

Unia Ząbkowice

Strażak Mierzęcice

Grupa II

Górnik Piaski

Zagłębiak Dąbrowa Górnicza

Zagłębie II Sosnowiec (juniorzy starsi)

Harmonogram turnieju

13.20-13.30 - otwarcie

13.30-15.30 - mecze eliminacyjne

15.30-15.45 - trening pokazowy

15.45-16.25 - mecze półfinałowe

16.25-16.45 - konkurs dla kibiców

16.45-17.05 - mecz o 5. miejsce

17.05-17.40 - prezentacja drużyny Zagłębia Sosnowiec przed rundą wiosenną

17.40-18.00 - mecz o 3. miejsce

18.00-18.15 - pokaz fragmentów meczów reprezentacji z udziałem Włodzimierza Mazura

18.15-18.40 - mecz o 1. miejsce

18.40-19.00 - zakończenie

Więcej o: