Zaskakująca teoria trenera Zagłębia Sosnowiec. "Messi i Ronaldo i tak gole strzelą"

Mirosław Kmieć, trener Zagłębia Sosnowiec jest dumny ze swoich zawodników, którzy pokonali w sparingu Wisłę Kraków.
Po meczu na Stadionie Ludowym (2:1) krakowianie tłumaczyli się tym, że nie grali na 100 procent oraz, że byli wyraźnie lepsi, tylko nieskuteczni.

- Mnie problemy Wisły nie interesują. Nigdy nie skupiam się na przeciwniku. Co z tego, że dokładnie przekaże piłkarzom, że ten gra tak, ten tak, a ten jeszcze inaczej. Wszyscy wiedzą, jak grają Messi i Ronaldo, a oni i tak strzelają bramki. Przecież wszyscy analizują ich grę, więc powinni być do powstrzymania, a jednak nie są. My skupiamy się na tym, na co mamy wpływ, czyli na swojej grze. Nigdy nie patrzymy za siebie, tylko przed siebie, bo na to mamy wpływ - mówi szkoleniowiec.

W spotkaniu z Wisłą na słowa pochwały zasłużył przede wszystkim strzelec dwóch bramek Tomasz Szatan. Pomocnik Zagłębia pierwszego gola zdobył po uderzeniu z około 35 metrów!

Szatanowi pomógł przypadek, bowiem piłka zaskoczyła bramkarza Wisły odbijając się od nierównej murawy. - Żeby bramkarz popełnił błąd, to musi być strzał. Jeśli tego nie ma, to nie ma szans na błąd, rykoszet, czy inny nieprzewidziany element. Bez agresji, naporu, wysokiego pressingu, ogranicza się szanse na błąd rywala. Jeżeli te wszystkie elementy występują, to jest większa szansa. W katowickim "Sporcie" przeczytałem kiedyś wywiad z Gerardem Cieślikiem. On to prosto przedstawił: żeby zdobyć 2-3 bramki, to trzeba przynajmniej oddać 12-13 strzałów. Dlatego ja staram się chłopakom przekazywać mądrość ludzi, którzy zdobywali bramki jak na zawołanie - podkreśla Kmieć. 

Więcej o: