Dziwny mecz Zagłębia Sosnowiec. Koszmar zatrzymany na linii bramkowej

Po serii dobrych spotkań Zagłębie Sosnowiec okazało się bezradne w starciu z nastawionym na defensywę Chrobrym Głogów.
Mirosław Kmieć, trener Zagłębia po ostatnim meczu z MKS-em Oława (2:1) podkreślał, że gra jego drużyny był często szarpana, a strat zbyt dużo.

No to co miał powiedzieć po spotkaniu z Chrobrym? Grą Zagłębia długimi minutami rządził chaos i przypadek. Sosnowiczanie dłużej utrzymywali się przy piłce, a rywal niemal nie zagrażał ich bramce, ale z przewagi gospodarzy nic nie wynikało. Sosnowiczanie marnie wykonywali też stałe fragmenty gry. Piłką miotał wiatr i brak precyzji, więc zawodnicy Chrobrego spokojnie wychodzili opresji.

Groźniej było, gdy Zagłębie decydowało się na rozgrywanie piłki po ziemi. Po jednej z takich akcji do bramki Chrobrego piłkę wpakował Tomasz Szatan, ale sędziowie uznali, że pomocnik był na pozycji spalonej. Trener Kmieć mówił potem Szatan nie popełnił błędu, a na ofsajdzie był Sławomir Jarczyk.

- Dziwny to był mecz o tyle, że nawet, gdy przegrywaliśmy, to jednak tych akcji pod bramką rywala było zdecydowanie więcej. Dziś było ich jak na lekarstwo. Potwierdziło się, że Chrobry to dobrze zorganizowany w obronie, doświadczony zespół - chwalił Sławomir Jarczyk, kapitan Zagłębia.

Goście długo sprawiali wrażenie drużyny, której nie interesuje nic ponad bezbramkowy remis. Jeden groźny, ale jednak niecelny strzał Krzysztofa Ulatowskiego, okazał się całym kapitałem drużyny z Głogowa w pierwszej połowie.

Po przerwie to jednak Chrobry był bliższy zwycięskiej bramki. W dobrej okazji chybił jednak Krzysztof Kaliciak, a już w doliczonym czasie gry piłkę wybił na rzut rożny stojący na linii bramkowej Hubert Tylec.

Po tym zagraniu Dawid Kudła, bramkarz Zagłębia wyściskał szczęśliwą głowę Tylca. - Był dobrze ustawiony i możemy mu tylko podziękować. Gdyby nie Hubert, to wróciłyby koszmary. A tak mamy remis, który w końcowym rozrachunku może jeszcze okazać się cenny - dodał Jarczyk.

Ireneusz Mamrot, trener Chrobrego podkreślał, że obawiał się Zagłębia, stąd i defensywna taktyka. - Mogę być z niej zadowolony, bo w obronie zagraliśmy bardzo dobre zawody. Chcieliśmy pokazać, że jesteśmy zespołem i potrafimy walczyć. To nam się udało - podkreślał.

Kmieć mówił, że remis nie jest zły, ale też dodał, że po ostatnich wygranych meczach Zagłębie samo podniosło sobie poprzeczkę, więc trudno być zadowolonym. - Tak naprawdę mogę się tylko cieszyć, że nie przegraliśmy. Ciężko grało się skrzydłami. Ciężko środkiem. Rywal bronił agresywnie. Umiejętnie przesuwał się po boisku. Nie potrafiliśmy zmusić go do błędu - żałował.

Zagłębie Sosnowiec - Chrobry Głogów 0:0

Zagłębie: Kudła - Sierczyński, Jarczyk, Ostrouszko, Ninković - Ryndak (62. Pajączkowski), Matusiak, Szatan Ż (66. Grube), Cyganek Ż, Weis (70. Tylec Ż) - Tumicz (55. Jankowski).

Chrobry: Janicki - Ziemniak, Damjanow, Michalec Ż, Bukraba - Szczepaniak, Kowalczuk (90. + 1. Motyl), Ulatowski, Michalski (54. Niewieściuk), Ilków-Gołąb Ż (60. Sędziak) - Kaliciak (83. Wan).

Widzów: 1 500.

Sędzia: Tomasz Białek (Gorzów Wielkopolski).