Ważne słowa prezesa Zagłębia Sosnowiec. "Kombinat" pracuje

Zagłębie Sosnowiec po trzech bezbrakowych remisach liczy w końcu na gole i punkty. Zespół przygotowuje się do piątkowego, wyjazdowego spotkania z Energetykiem ROW Rybnik.
Mecze bez wygranej znacznie spowolniły marsz drużyny ze Stadionu Ludowego do pierwszej ligi. Tak naprawdę dystans dziesięciu punktów, jakie dzieli dziś Zagłębie od ligowej czołówki, wydaje się być nie do nadrobienia.

- Zawsze powtarzam, że w klubie nie pracuje się na wynik, tylko na jego przyszłość. Przy takim stawianiu sprawy sukcesy przychodzą, jakby przy okazji. Trzy mecze bez goli moją zarówno swoje dobre, jak i złe strony. Te dobre, to scementowanie drużyny w defensywie. Jeszcze nie tak dawno Zagłębie uchodziło za zespół, który miał dziurawą obronę. Teraz rywal musi się mocno napracować, żeby nas zaskoczyć. Skuteczna gra w tyłach to fundament. Martwi, że bramek nie strzelamy. To jest problem, który czasami rozwiązuje się po jednym meczu. Wierzę, że i nam trafi się takie spotkanie, gdy nastrzelamy goli rywalowi i nikt już potem nie będzie mówił o braku skuteczności - mówi Leszek Baczyński, prezes Zagłębia.

Gdy ponad dekadę temu Zagłębie awansowało do pierwszej ligi prezes Baczyński firmował zespół w dużej mierze oparty na wychowankach. - Zdarzało się, że w kadrze było ich nawet dwudziestu. Chcę wrócić do tamtego modelu. Z roku na rok ludzi z Sosnowca będzie w drużynie więcej. Przeszłość naszego klubu pokazuje, że Zagłębie grało najlepiej, gdy było zdane na ludzi stąd, z regionu. Oczywiście, że zdarzały się wybitne jednostki z innych części Polski, ale jednak naszą siłą byli przede wszystkim zagłębiacy. Stąd i nasza praca u podstaw. Współpraca ze szkołami, przedszkolami, kolejne grupy treningowe. Nasz piłkarski kombinat pracuje na przyszłość Zagłębia - mówi Baczyński.